Wielki sukces Ratajskiego. Niewiarygodne, co zrobił
Krzysztof Ratajski zagra w kolejnej rundzie mistrzostw świata! Nasz zawodnik po niesamowitym starciu pokonał w sobotę Wesleya Plaisiera 4:3 i w następnym meczu będzie rywalizował o awans do ćwierćfinału.

Krzysztof Ratajski podczas tegorocznej imprezy rozegrał dwa mecze. W pierwszej rundzie pokonał Filipińczyka Alexisa Toylo (3:0), natomiast w kolejnym starciu ograł Anglika Ryana Joyce'a 3:1. Jego kolejnym rywalem był Wesley Plaisier, który sensacyjnie rozbił w poprzedniej rundzie mistrza świata z 2021 roku Gerwyna Price'a.
ZOBACZ TAKŻE: Świetny mecz Krzysztofa Ratajskiego! Pewny triumf na mistrzostwach świata
Pierwszy leg sobotniego meczu był dość nerwowy w wykonaniu Ratajskiego. Miał szansę na skończenie, ale dwukrotnie spudłował podwójną. Choć Holender miał sporą stratę, to szybko to odrobił i już przy pierwszej okazji wyszedł na prowadzenie 1:0. Dosłownie po chwili było już 2:0 - Plaisier wyglądał po prostu znakomicie. Polak popełniał za to proste błędy i można było stwierdzić, że odczuwa coraz większy stres.
Początek drugiej partii wyglądał jednak imponująco. Najpierw 140, następnie 180 i widać było, że Ratajski wraca do gry. Ostatecznie pierwszy leg został zakończony po kilku minutach - dokładnie 10 lotkach. Kolejny również był znakomity w wykonaniu Polaka. Zejście z 72, kończąc na tzw. topie i było 2:0. A po chwili 3:0 - popis 48-latka.
Premierowy leg trzeciego seta dla Holendra. Na początku drugiego obaj pokazali, co potrafią, gdyż rzucone zostały trzy maxy z rzędu. Plaisier spuentował tę odsłonę zejściem z 47. Była to niezwykle wyrównany set, co zobaczyliśmy też w kolejnych legach. Ale finalnie Ratajski nie wykorzystał swoich okazji i było bezlitośnie wykorzystał to Holender. Fani zobaczyli zatem czwartego seta.
To był poważny sprawdzian, który ważył bardzo dużo. Plaisier wyglądał pewnie, rzucał świetnie i nakładał presję na Polaka. Było 2:2, kiedy w kluczowym momencie brakowało Ratajskiemu konkretnych wyników. Holender się za to nie zatrzymywał. Nie przeszkadzało mu nawet, że rywal rzucił maxa, gdyż przy pierwszej próbie trafił podwójną i zakończył seta. Szanse na awans Polaka spadały zatem coraz bardziej.
Mimo to Ratajski się nie poddawał. I znakomicie rozpoczął czwartą partę - od kolejnego maxa. A potem zejście z aż 127. Choć Plaisier rzucał potem fantastycznie, to Ratajski zanotował kolejne imponujące zejście - ze 152. Miał w trzecim legu trzy szanse na "topa", który mógł mu dać trzeciego seta. Ale zmarnował to i poległ. Rozpędzony Plaisier zapisał też na konto kolejnego lega. I było już 2:2. Niewiele brakowało, by Ratajski odpadł z rywalizacji. Ale w decydującym momencie zaliczył kapitalne zejście ze 117 i Polak eksplodował z radości.
Szósty set. Początek dla Holendra - znów sytuacja wymykała się spod kontroli naszego zawodnika. Ale nie trwało to długo - sinusoida zdarzeń. Ratajski na prowadzeniu 2:1. Ale nie był on w stanie skończyć - Holender doprowadził do wyrównania. I kiedy wydawało się, że w ostatnim legu jest po wszystkim - Plaisier nie wytrzymał próby nerwów. A zrobił to Ratajski, który trafił podwójną ósemkę i doprowadził do decydującej odsłony.
Było pewne, że siódmy set to już niekoniecznie umiejętności, a po prostu - kto wytrzyma. Początek był wyrównany, ale im bliżej było do końca, tym widać było, że doświadczenie robi swoje. Ratajski wyglądał znakomicie, podczas gdy rywal popełniał coraz więcej błędów. Polak w końcówce był po prostu bezbłędny - w ostatnim legu zszedł ze 112 i zakończył spotkanie. To był wielki powrót Ratajskiego.
Kolejnym rywalem Polaka będzie Anglik Luke Woodhouse.
Krzysztof Ratajski - Wesley Plaisnier 4:3
Przejdź na Polsatsport.pl
