Polacy nie rezygnują z rywalizacji. Nawet nie wiedzą, jak rozwijają miasta
Udział w maratonach, krótszych biegach ulicznych czy zawodach triathlonowych to nie tylko okazja do rywalizacji. Według badań to znaczący kop rozwojowy i finansowych dla miast, które organizują takie zawody.

Najlepszym przykładem jest Gdynia, już od kilku lat kojarzona z zawodami Iron Mana czy półmaratonem, który w 2020 roku miał charakter mistrzostw świata. Ale i inne miasta, które właśnie dowiedziały się precyzyjnie o zyskach, jakie niosą takie imprezy.
- Mówi się o kolejnym boomie na zawody masowe, więc nie ma obaw, że moda zaraz się skończy, a Polacy nie będą chcieli startować w zawodach. To nie tylko rywalizacja, to nieszablonowa oprawa, niezapomniane przeżycia, ludzie chcą nie tylko współzawodniczyć ze sobą, chcą się przy tym dobrze bawić, pobyć ze sobą razem. W związku z tym przed nami organizatorami stoją kolejne wyzwania - mówi Michał Drelich, jeden z największych organizatorów zawodów triathlonowych w Polsce, pomysłodawca rywalizacji Iron Man w Gdyni, ale także wielu innych imprez biegowych. Gość Przemysława Iwańczyka w programie Polsat Sport Talk Extra
ZOBACZ TAKŻE: Co nas czeka w sportowym 2026 roku? Wielkie imprezy przed nami!
Punktem wyjścia do rozmowy jest raport Deloitte, który dowodzi korzyści, jakie odniosły Warszawa, Kraków czy Poznań z organizacji zawodów triathlonowych. Na benefity ekonomiczne składa się wzrost turystyki, efekty marketingowe każdego z miast nie mówiąc już o aktywności, a co za tym idzie korzyściach zdrowotnych u każdego, kto w zawodach startuje, a wcześniej się do nich przygotowuje.
Przychody miast generują także zagraniczni goście, co jest dodatkową korzyścią. Raport został zlecony i opracowany, ponieważ miasta chciały mieć świadomość skuteczności inwestycji w przygotowanie imprez na często kilkanaście tysięcy uczestników. Teraz mogą czarno na białym dowodzić o korzyściach mieszkańcom, którzy nie zawsze są zadowoleni z zamkniętych ulic, zmiany organizacji ruchu, etc.
Organizacja największych imprez masowych w Polsce nie jest łatwe. Drelich blisko dwie dekady temu zrezygnował dla nich z pracy dziennikarza. – Gdybym wiedział, z czym wiąże się praca przy takich zawodach, być może w ogóle bym się na to nie zdecydował – mówi w kolejnym odcinku programu Polsat Sport Talk Extra.
Przejdź na Polsatsport.pl

