Oto kadra skoczków na igrzyska? Zawody w Sapporo o wszystkim przesądziły
Po Turnieju Czterech Skoczni i konkursie w Zakopanem wydawało się, że w składzie na igrzyska Mediolan-Cortina d'Ampezzo znajdą się Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Maciej Kot. Jednak po dwóch ostatnich konkursach w Sapporo w kadrze miało nastąpić trzęsienie ziemi.

22 stycznia na zebraniu zarządu PZN trener Maciej Maciusiak ma przedstawić skład kadry na igrzyska. Na razie nazwiska znają tylko Maciusiak i prezes Adam Małysz.
Zatwierdzenie kadry nie będzie formalnością
Zatwierdzenie drużyny, która będzie nas reprezentować na najważniejszej imprezie tego sezonu, nie będzie jednak formalnością. Atmosfera wokół kadry polskich skoków jest bardzo gęsta i może się okazać, że szkoleniowiec będzie musiał przekonać zarząd do swoich wyborów. Może nawet będzie musiał podać i wdrożyć plan B. Tak się stanie, jeśli zarząd zagłosuje na „nie”.
Osoby, które z bliska przyglądają się całemu procesowi decyzyjnemu, mówią, że wszystko jest robione tak, by pasowało trenerowi do koncepcji. Początkowo miał on mówić, że o wszystkim przesądzi konkurs na Wielkiej Krokwi. Potem zmienił zdanie i powiedział, że jednak Sapporo. To wszystko wyglądało tak, jakby nie miał przekonania do Kota i chciał go wszelką cenę wymienić.
Kot kontra Kubacki. Ta rywalizacja nie była sprawiedliwa
W Zakopanem Kot się jednak obronił, bo był lepszy od Dawida Kubackiego. W Sapporo górą był już jednak ten drugi. Z naszych przecieków wynika, że Kubacki, zajmując w Sapporo 15 i 25 miejsce i oddając w pierwszej serii niedzielnego konkursu skok na odległość 129,5 metra, wywalczył sobie miejsce w kadrze na igrzyska. I nie ma znaczenia, że w drugiej serii Kot skoczył 131 metrów. Niektórzy zresztą żartują, że jakby trener miał się z tego wytłumaczyć, to pewnie powiedziałby, że decydujące znaczenie miała pierwsza seria.
Swoją drogą, to Kot miał straszliwego pecha, bo w Sapporo walczył nie tylko z rywalami, ale i z chorobą. Gorączka i kłopoty żołądkowo-jelitowe sprawiły, że nie czuł się komfortowo. Na pewno ta jego rywalizacja z Kubackim nie była równa. Nieoficjalnie jednak słyszymy, że to mogło przesądzić i Kot został skreślony na ostatniej prostej.
Pewni tylko Tomasiak i Stoch
- Nie mam żadnych pewnych informacji, ale według mnie Tomasiak i Stoch, jako najlepsi nasi zawodnicy w tym sezonie, od jakiegoś czasu są pewni wyjazdu na igrzyska. W Zakopanem i Sapporo toczyła się już tylko gra o to trzecie miejsce – mówi nam Tomasz Kalemba, ekspert skoków w Interii. - Wydaje się, że Kubacki faktycznie wskoczył do kadry dzięki temu, co pokazał w Sapporo. Chociaż Kota bym jeszcze nie skreślał. Bo już szanse Wąska czy Żyły są iluzoryczne – dodaje Kalemba.
Przed wyjazdem na igrzyska odbędą się jeszcze mistrzostwa świata w lotach, gdzie nie zobaczymy Tomasiaka (zdaniem Kalemby, to dobra decyzja trenera, bo jeszcze by się nam nasz talent mógł rozregulować), ale ta impreza już nie będzie miała żadnego wpływu na skład kadry na igrzyska. Po 22 stycznia trener nie będzie miał możliwości dokonywania zmian z przyczyn sportowych. Jedynie jakaś kontuzja pozwoliłaby na zrobienie roszady.
Od tego zależy los Maciusiaka
A już tak na marginesie, to od wyniku na igrzyskach może zależeć los trenera Maciusiaka. Już teraz prezes Małysz dostaje pytania o przyszłość szkoleniowca i możliwą zmianę, więc jeśli igrzyska zakończą się klapą, to ten temat wróci ze zdwojoną siłą. Jak się popatrzy na liczby, to w tym sezonie nasza reprezentacja wygląda jeszcze gorzej niż w ostatnim roku pracy Thomasa Thurnbichlera. Gdyby nie wystrzał formy Tomasiaka, to nie mielibyśmy się czym ekscytować. Jakby odjąć jego punkty, to okazałoby się, że sytuacja jest wręcz dramatyczna. Na wyobraźnię ekspertów działa też to, że największe sukcesy odnoszą zawodnicy niezwiązani z kadrą A i Maciusiakiem, czyli Tomasiak, Stoch i Kot.
W PZN mówią nam, że w tej chwili nie ma mowy o dymisji Maciusiaka, a wszyscy w związku stoją za nim murem. To stanowisko wynika jednak wyłącznie z faktu, że zmiana trenera teraz niczego by nie dała.
Przejdź na Polsatsport.pl