Łyżwiarze jadą na igrzyska po medale. Prezes związku wskazał faworytów do podium
W poniedziałek PKOl oficjalnie odkrył karty i zaprezentował 60-osobową kadrę Polski na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Najliczniejszą grupę stanowią w niej łyżwiarze. O formie zawodników i celach na igrzyska w rozmowie z Piotrem Przybyszem z Polsatu Sport opowiedział Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

W 60-osobowej kadrze Polski, która w 12 dyscyplinach powalczy o medale we Włoszech, niezwykle silną grupę stanowią łyżwiarze. Powołania w łyżwiarstwie szybkim otrzymali: Martyna Baran, Karolina Bosiek, Natalia Czerwonka, Kaja Ziomek-Nogal, Andżelika Wójcik, Marek Kania, Piotr Michalski, Władimir Semirunnij i Damian Żurek. Z kolei w short tracku reprezentować nas będą: Natalia Maliszewska, Kamila Sellier, Gabriela Topolska, Michał Niewiński oraz Felix Pigeon.
- Będziemy cieszyć się z każdego wyniku, ale ostatnie zawody pokazują, że jesteśmy w ścisłej czołówce. To oznacza, że wszystko może się wydarzyć, łącznie z walką o medale. Czy usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego? To nasze marzenie. Wiele osób o to pyta, ale w sporcie niczego nie da się przewidzieć na sto procent. W ostatnich latach polskie łyżwiarstwo szybkie i short track zrobiły niesamowity postęp. Zapewniliśmy profesjonalne warunki i trenerów, a większa konkurencja wewnątrz kadry sprawia, że każdy stara się zaprezentować z jak najlepszej strony - orzekł Tataruch.
ZOBACZ TAKŻE: Znamy skład reprezentacji Polski na ZIO 2026
Ogromne emocje budzi rywalizacja na krótkim torze. Prezes PZŁS podkreślił, że short track to dyscyplina niezwykle widowiskowa, ale i nieprzewidywalna, w której o sukcesie często decydują ułamki sekund. Zaznaczył jednak, że Biało-Czerwoni mają bardzo dobrze wyważoną kadrę i spore szanse medalowe.
- W short tracku dzieje się bardzo dużo i czasem trudno przewidzieć końcowy rezultat, nierzadko potrzebny jest łut szczęścia. Jest Natalia Maliszewska, która chce coś wszystkim udowodnić, czy Gabriela Topolska, która wielokrotnie wchodziła do finałów A Pucharu Świata. Mamy Felixa (Pigeona - dop. red.), który zdobywał już medale w tym cyklu, oraz Michała Niewińskiego, którego forma cały czas rośnie. Do tego dochodzi Kamila Sellier i nasza sztafeta mieszana, na którą bardzo liczymy. Zachęcam do kibicowania im wszystkim, bo emocji nie zabraknie - powiedział prezes PZŁS.
Równie wielkie nadzieje wiązane są z łyżwiarstwem na dłuższym torze. W tym sezonie reprezentacja Polski wielokrotnie udowadniała, że potrafi ścigać się z najlepszymi na świecie i regularnie meldowała się na podiach zawodów najwyższej rangi.
- Rzadko zdarza się, by po medale sięgali zawodnicy z odległych miejsc rankingowych, to raczej wyjątki. My jednak mamy nazwiska, które w tym sezonie stawały na podium Pucharu Świata. To Damian Żurek czy Marek Kania, a przecież Piotr Michalski też regularnie melduje się w czołowej "dziesiątce". Wśród kobiet liczymy oczywiście na Kaję Ziomek-Nogal i Andżelikę Wójcik. Nie zapominamy też o długich dystansach i Władimirze Semirunniju - zakończył prezes związku.



