Papszun nie wytrzymał. Tak odpowiedział na słowa o "zamordyście"
Już za tydzień Legia Warszawa zainauguruje drugą część sezonu w ekstraklasie starciem z Koroną Kielce. Będzie to debiut w roli szkoleniowca dla Marka Papszuna. Ten wyznał właśnie, jak odbiera ostatnie doniesienia medialne.
Marek Papszun został oficjalnie nowym szkoleniowcem Legii 19 grudnia. Od tamtej pory media bardzo często rozpisują się na temat potencjalnych zmian w zespole. 51-latek wyznał, że nie przeszkadza mu to w żaden sposób. - Nazywam to po prostu alternatywną rzeczywistością medialną - ale trzeba przyznać, że ona dobrze się sprzedaje - oznajmił w rozmowie z Legia.Net.
ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda futbolu wznawia karierę! Egzotyczny kierunek
Papszun obalił również słowa, że był autorem dużych zmian w Legii. - Został zbudowany taki mit mojej osoby jako "zamordysty", który wchodzi do klubu i wszystkich ustawia po kątach. To jest nośna historia, media chętnie ją podkręcają: "przyjdzie, zrobi czystki, zrobi porządek". Tyle że w praktyce nie było tu żadnych spektakularnych porządków do robienia - wyjaśnił.
I dodał: - Wystarczyło wprowadzić podstawowe zasady - organizację i dyscyplinę – do których wszyscy bardzo szybko się dostosowali. Dla mnie są to rzeczy oczywiste, ułatwiające pracę, tak jak w każdej innej profesji.
Szkoleniowiec wyznał, co mogło być problemem Legii w ostatnich miesiącach.
- Faktem jest, że na boisku wiele rzeczy po prostu nie funkcjonowało. Brakowało organizacji, dyscypliny w grze i przede wszystkim powtarzalności. To powodowało problemy w dynamice spotkań, zwłaszcza w fazach przejściowych. Zespół nie miał wystarczającej liczby jasno określonych zasad, które mogłyby go "obronić" nawet wtedy, gdy forma była słabsza. Dla mnie właśnie to jest fundament - podsumował.
Legia zainauguruje zmagania ligowe w 2026 roku już w niedzielę 1 lutego. Jej rywalem będzie Korona Kielce.
Przejdź na Polsatsport.pl
