Zaskakujące wyznanie Bottiego! Zrezygnował z siatkówki. "Nawet jej nie lubiłem"
Massimo Botti to od kilku lat absolutna czołówka włoskich trenerów. Na swoim koncie posiada m.in. sukcesy z Piacenzą oraz Bogdanką LUK Lublin. Wcześniej z powodzeniem występował na parkiecie. Tym bardziej mogą dziwić jego słowa o... niechęci do tej dyscypliny sportu w czasach jego młodości.

Sympatyczny i słynący z dużego poczucia humoru szkoleniowiec zaczynał jako środkowy w Libertas Piacenza, a następnie zgłosiła się po niego Parma. To właśnie z tym zespołem osiągnął najwięcej sukcesów, takich jak dwukrotne mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch, dwukrotnie Puchar CEV oraz medale Klubowych Mistrzostw Świata i Pucharu Europy.
Na podium różnych rozgrywek stawał również w późniejszych latach w barwach Piacenzy i Perugii. Miał szansę debiutu w reprezentacji Włoch, chociaż ciężko było mu przebić się do składu legendarnej ekipy, która w latach '90 aż trzykrotnie z rzędu zdobyła mistrzostwo świata.
Botti kontynuował swoją karierę aż do 2016 roku, gdy w wieku 43 lat postanowił poświęcić się pracy trenera. Pierwotnie czynił to półzawodowo, łącząc tę funkcję z prowadzeniem sklepu. Po pierwszych sukcesach przeszedł jednak na pełny profesjonalizm. Na szeroką wodę wypłynął w Piacenzie, z którą w 2023 roku sięgnął po Puchar Włoch oraz brązowy medal SuperLegi. Nieoczekiwanie rozstano się z nim, ale zgłosiła się po niego Bogdanka LUK Lublin. Ten manewr okazał się strzałem w dziesiątkę, bo skończyło się na triumfie w Pucharze Challenge i mistrzostwie Polski.
ZOBACZ TAKŻE: Huber zrezygnuje z gry w reprezentacji Polski?! "Jeśli nie znajdę nici porozumienia z trenerem..."
Tym samym Botti dołączył do elitarnego grona topowych włoskich szkoleniowców, takich jak Andrea Anastasi, Ferdinando De Giorgi czy Andrea Gardini, którzy odcisnęli swoje piętno na polskiej siatkówce. Od tego sezonu 52-latek prowadzi Asseco Resovią Rzeszów. Aż ciężko uwierzyć, ale niewiele brakowało, aby pięknej historii Bottiego w ogóle nie było. Siatkówka bowiem nie była jego pierwszym wyborem, a nawet... sympatią.
- Nie, ja nawet jej nie lubiłem. Jako dziecko byłem wysoki i pełen energii. Oczywiście grałem w piłkę nożną, próbowałem też pływania. Ale to nie było to. W końcu nauczyciel wf-u zwrócił uwagę na moje warunki fizyczne i zaproponował siatkówkę. Ale nie podobała mi się do tego stopnia, że po kilku dniach zrezygnowałem - przyznał otwarcie w wywiadzie dla "Siatkarskie Ligi". - Wydawało mi się, że to dziwny i skomplikowany sport. Na zajęciach nie czułem się komfortowo, m.in. dlatego, że nie znałem dobrze kolegów z drużyny. Byłem przekonany, że tego nie chcę. Siatkówka w ogóle mnie nie bawiła - dodał.
Na szczęście Botti niedługo potem zmienił zdanie, a przyczynił się do tego jego trener.
- Okazało się, że mój trener to niezły spryciarz. Najwidoczniej coś we mnie widział, wierzył mocno w mój potencjał, bo przekonał jednego z moich najlepszych kolegów, żeby dołączył do zespołu. Tak się stało i właśnie ten kumpel powiedział: "Może jednak spróbujesz jeszcze raz?". Spróbowałem i rzeczywiście było inaczej, dzięki czemu już przy tej siatkówce zostałem - skwitował Włoch.
Przejdź na Polsatsport.pl
