Trener skoczków z jasnym celem! "W moim odczuciu plan minimum to jeden medal"

Łukasz OstrowskiZimowe

Już 6 lutego rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. O kulisach selekcji zawodników na najważniejszą imprezę czterolecia, formie swoich podopiecznych, a także medalowych nadziejach, trener Maciej Maciusiak opowiedział w rozmowie z Michałem Białońskim z Polsatu Sport.

Portret mężczyzny w czapce zimowej z polskimi symbolami i logo, patrzącego w bok.
fot: PAP
Maciej Maciusiak

Już w najbliższy piątek oficjalnie wystartują zimowe igrzyska olimpijskie, które potrwają do 22 lutego. W imprezie, obejmującej 116 konkurencji w 16 dyscyplinach, weźmie udział 59 reprezentantów Polski oraz jedna zawodniczka rezerwowa. Tuż przed rozpoczęciem rywalizacji, w rozmowie z Michałem Białońskim z Polsatu Sport, trener Maciusiak zapewnia, że jego podopieczni wykorzystali czas na przygotowania do maksimum.

 

- Możemy śmiało powiedzieć, że zakończyliśmy okres przygotowawczy do najważniejszej imprezy czterolecia. Wylecieliśmy w optymalnej formie. Zawodnicy czują, że wszystko jest w porządku, ostatnie szlify zostały dopięte i każdy z nich dysponuje pełnią swoich możliwości. Przyjechaliśmy tutaj, by walczyć o czołowe lokaty. Teraz wystarczy tylko oddać dobre i równe skoki - powiedział trener polskich skoczków.

 

ZOBACZ TAKŻE: Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Terminarz. Jak wygląda program ZIO?

 

Słabszy sezon w wykonaniu polskich skoczków miał swoje bolesne konsekwencje. Biało-Czerwonym nie udało się wywalczyć czwartego miejsca startowego, co postawiło sztab szkoleniowy w niezwykle trudnej sytuacji. Szkoleniowiec mógł zabrać do Włoch zaledwie trzech zawodników, co, jak sam przyznaje, wiązało się z ogromnym dylematem przy ustalaniu składu.

 

- To była spora zagwozdka. Od początku wiedziałem, że nie będzie łatwo. Walczyliśmy o czwartą kwotę startową na igrzyska, ale niestety się nie udało. Liczyliśmy się więc z tym, że zabierzemy tylko trzech zawodników, co sprawiło, że selekcja była niezwykle trudna. Nie mieliśmy komfortu w postaci dodatkowych miejsc. Musiałem postawić na tych, którzy prezentowali najwyższą dyspozycję i, w mojej ocenie, byli najlepiej przygotowani do igrzysk - orzekł Maciusiak.

 

Obok "pewniaków", Kamila Stocha i Kacpra Tomasiaka, niespodziewanie w kadrze znalazł się Paweł Wąsek. Oznacza to, że na igrzyskach zabraknie Dawida Kubackiego i Piotra Żyły, dla których mogła to być ostatnia szansa na udział w olimpiadzie.

 

- Dyskusje są nieuniknione. Dawid (Kubacki - dop. red.) czy Piotrek (Żyła - dop. red.) mogą czuć się zawiedzeni, ale zawsze pojawia się dylemat kogo zabrać, a kogo zostawić w domu. Przy tak ograniczonej liczbie miejsc ktoś siłą rzeczy poczuje się pokrzywdzony. Klamka jednak zapadła, decyzja jest ostateczna. Była ona trudna, bo sztuką nie jest samo wybranie kadry, ale umiejętność uargumentowania swojego wyboru. Skoczkowie zaakceptowali jednak moją wizję, więc mam czyste sumienie - zaznaczył były skoczek.

 

Dotychczasowy dorobek Polaków na zimowych igrzyskach to 23 krążki - po siedem złotych i srebrnych oraz dziewięć brązowych. Historia pokazuje jednak, że naszym reprezentantom często brakowało szczęścia, bo aż 12 razy kończyli rywalizację tuż za podium, na czwartej lokacie. Mimo okrojonego składu skoczków, sztab szkoleniowy, z Maciusiakiem na czele, stawia sprawę jasno i celuje w powiększenie medalowej kolekcji.

 

- Od początku podkreślałem, że w moim odczuciu plan minimum to jeden medal. Zdaję sobie sprawę, że będzie o to piekielnie trudno, ale zrobimy wszystko, by włączyć się do walki o podium. Będziemy rywalizować na sto procent naszych możliwości - zakończył szkoleniowiec.

 

Przejdź na Polsatsport.pl
Ile polskich medali na Zimowych IO?

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie