Bożydar Iwanow: Poznań, miasto doznań
Poznań jest pięknym miastem, z doskonale zorganizowanym piłkarskim klubem i z rzeszą kibiców z całego regionu. Z prężną akademią, która ukształtowała masę talentów. Z drugiej strony przez trzy dekady "Kolejorz" tylko cztery razy dojechał do Mistrzostwa. Po Puchar w tym czasie sięgnął zaledwie dwukrotnie. To fanów nigdy nie zadowalało i nie będzie zadowalać. Piłka to nie tylko biznes. To trofea.

Jeżeli dziś Lech jest na dziewiątym miejscu w tabeli – mimo jej "płaskości”" – nie może to nikogo zadowalać. Dwa, trzy z rzędu zwycięstwa mogę cię oczywiście wprowadzić do strefy europejskich pucharów, ale taką możliwość mają przecież i sąsiedzi w tabeli, Korona, Motor czy Radomiak, których cele i plany są jednak odmiennie niż te z Poznania. Poza tym "Kolejorz" właśnie dwa mecze przegrał. I to nie z czołówką, a drużynami Lechii Gdańsk oraz Piasta.
ZOBACZ TAKŻE: Dzieje się! Papszun rusza po kolejnego piłkarza
Ten "film" już oglądaliśmy. I to nie tak dawno. I to nie raz. W sezonie covidowym zespół awansował do fazy grupowej Ligi Europy – Conference League była wtedy jeszcze w planach. Grał z Rangersami, Benficą i Standardem Liege. Zagrał kilka przyzwoitych spotkań, ale dziś pamięta się głównie tym, że na Estadio Da Luz trener Dariusz Żuraw wystawił rezerwowy skład, bo w weekend był mecz z Podbeskidziem.
Ważniejszy, bo zespół był w dole tabeli i trzeba było Ekstraklasę ratować. Po mistrzostwie zdobytym przez Macieja Skorżę w 2015 roku zespół wczesną jesienią szorował nawet po dnie, więc szybko doszło do zmiany szkoleniowca, został nim Jan Urban. Lech po wcześniejszej nieudanej próbie otwarcia bram do Champions League był w Lidze Europy i kwalifikacji do grania na wiosnę nie uzyskał. Wtedy też bardziej istotne było punktowanie na krajowych boiskach.
Historia zatem się powtarza
. I znów antidotum na zatrucie sukcesem jest trudne do znalezienia. Piłkarze? Są świetni, prawie na wszystkich pozycjach, które często są obsadzone przed dwa mocne nazwiska. Nie ma co prawda solidnej "szóstki", poza "zesłanym" zimą do Wronek Oumą, ale przecież sytuacja ta nie spadła na sztab nagle, jak grom z jasnego nieba, więc można się było do tego w dwójnasób przygotować.
Albo poszukać odpowiedniego "człowieka", najszybciej nasuwa się tu osoba Patryka Dziczka, albo kogoś przekwalifikować (Mateusz Skrzypczak?). Jeżeli część piłkarzy – mimo potencjału - gra gorzej, to zawsze pojawia się znak zapytania dotyczący trenera. Dziś należy sobie zadać pytanie, czy w 2025 roku Lech zdobył tytuł dzięki szkoleniowcowi czy mimo jego obecności? Przecież trenerem nie stał się gorszym niż dwanaście miesięcy temu. To tak nie działa.
Zmienne nastroje, od euforii po poczucie niepokoju, to dla kibica średnio przyjemna sprawa. Lech jest klubem tak stabilnym i wzorowym pod wieloma względami, że nie powinien się bujać raz w górę raz dół. I krótko po radości z sukcesu wściekać się, że nagle znów grozi mu przerwa w występach w europejskich pucharach. Podniesienie poziomu ligi, większe pieniądze w niektórych ośrodkach czy gra na kilku frontach nie powinny być żadnym usprawiedliwieniem. Skoro Poznań jest miastem doznań – a chodzi przecież o te najprzyjemniejsze odczucia – powinno to także dotyczyć "Kolejorza".
Przejdź na Polsatsport.pl
