Polska bohaterka IO wyznała całą prawdę! "Ręce i nogi się trzęsły, łzy w oczach"
Choć XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan – Cortina ledwie się zaczęły, Anna Twardosz może spać spokojnie z przekonaniem dobrze wykonanego zadania. Została pierwszą Polką w pierwszej "10" konkursu olimpijskiego w skokach narciarskich. – To efekt lat wyrzeczeń, ciężkiej pracy i cierpliwości – powiedziała Polsatowi Sport w Predazzo.


Anna Twardosz: To są lata wyrzeczeń, ciężkiej pracy i cierpliwości

Marcin Bachleda: Jestem z Ani Twardosz bardzo dumny, bo liczyłem na 15. miejsce
Dramatyczne wyznanie Anny Twardosz: bulimia i depresja
Igrzyska olimpijskie zostały wymyślone również po to, by eksponować przykłady współczesnych herosów i herosek, którzy wyszli z potężnej biedy, która nauczyła ich pokory, wytrwałości, dzięki którym sięgnęli po laury. W 2022 r. Anna Twarosz zdobyła się na odwagę i przyznała publicznie, że cierpi na bulimię i depresję. Oba problemy były związane z zawodowym uprawianiem skoków. Dające dobitny dowód, na jakie wyrzeczenia skazany jest człowiek, który chce latać jak Ikar, chociaż zamiast skrzydeł ma narty.
Przeciętny śmiertelnik nie zdaje sobie sprawy z tego, że zawodowy skoczek wiecznie żyje na głodzie. Po wielu latach niedojadania przestaje nawet zauważać uczucie niedosytu. Ale nikt nie jest z żelaza. Dlatego czasem pokonuje go żarłoczność psychiczna, czyli bulimia nervosa.
Natomiast Anna Twardosz potrafiła pokonać tego wroga. Dzięki filigranowej brunetce data 7 lutego 2026 r. trafi do historii polskiego sportu. Jej sukces odniesiony w Predazzo fetuje Sucha Beskidzka, gdzie się urodziła, czy urzekająca swym pięknem Lanckorona, podkrakowska wieś jakże trafnie zwana "miastem Aniołów". W siódmym niebie jest także AZS AWF Katowice, który reprezentuje 24-latka.
ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz i PZN nie mieli ani grosza! Tak pomagał legendarny Włoch
Anna Twardosz długo prowadziła podczas I serii konkursu olimpijskiego w Predazzo
Droga do historycznego sukcesu nie była łatwa. Po pierwszej serii sobotnich zawodów na skocznie normalnej Ania była ósma i wyprzedzała wszystkie niemieckie skoczkinie. Odleciała na 96 metrów przy bardzo niekorzystnym wietrze, wiejącym mocno w plecy.
- Gdy zauważyłam, że prowadzę po tym skoku od razu zaczęły mi się trząść ręce i nogi, a w oczach pojawiły się łzy – powiedziała Polsatowi Sport Twardosz.

O sukcesie w tak trudnym sporcie, jakim jest latanie na nartach, decyduje każdy szczegół.
- Widząc, jak niekorzystny wiatr ma Ania, postanowiłem zaczekać z machnięciem chorągiewką parę sekund. To zawsze daje nadzieję na poprawę warunków choćby o odrobinę, a być może przeliczniki nie zdążą zareagować i wysoka rekompensata pójdzie na nasze konto – zdradzał nam kulisy najważniejszego skoku trener kadry narodowej polskich skoczkiń Marcin Bachleda, który sam był utalentowanym zawodnikiem w czasach świetności Adama Małysza.

Cała nasza ekipa, przed rozpoczęciem IO, liczyła na miejsce w czołowej piętnastce świata. Tymczasem w finałowej serii Anna atakowała punktowaną "ósemkę", za którą podążają stypendia olimpijskie. A przecież jak dotąd żadnej Polsce na IO nie udało się nawet zakwalifikować do finałowej "trzydziestki"!
- Oczywiście, w drugim skoku presja była jeszcze większa. Robiłam wszystko, żeby go nie popsuć. Było dużo emocji. Dlatego cieszę się, że udało mi się wykonać zadanie. Oczywiście, zawsze można skoczyć lepiej, inaczej. Jestem dumna z dziesiątego miejsca i wdzięczna wszystkim: trenerom Bachledzie i Stefanowi Huli, mojej koleżance z kadry Poli Bełtowskiej, rodzicom i kibicom za wsparcie – przekazywała niskie ukłony za pośrednictwem Polsatu Sport.
Anna Twardosz w Predazzo miała głośne wsparcie Polaków, jakiego nie spotyka nawet w kraju
Od dawna wiadomo, że nie tylko w skokach i siatkówce Polska ma najlepszych kibiców.
- W Predazzo towarzyszył mi głośny doping "Polska! Biało-Czerwoni!" Z góry skoczni odnosiłam wrażenie, że miałam lepsze wsparcie niż podczas zawodów rozgrywanych w naszym kraju. Dzięki temu robiło mi się ciepło na sercu – zwierzała się Twardosz.
Co równie istotne, na kompleksie skoczni olimpijskich Giuseppe Dal Ben w Predazzo Polacy pokazali, że solidarność jest żywa i tętni w ich obozie. Sztab skoczkiń wspierał dowódca męskiej kadry Maciej Maciusiak i jego ludzie.
- Jestem im bardzo za to wdzięczny. Ich pomoc była nieoceniona. Oczywiście zrewanżujemy się tym samym i teraz my ze Stefanem pójdziemy pomagać naszym skoczkom podczas poniedziałkowego konkursu. My Polacy zawsze będziemy się trzymać razem – zapewnia trener Bachleda.
Co było punktem zwrotnym, dzięki któremu Anna Twardosz w tym sezonie przebiła się do światowej czołówki? Oprócz sukcesu w pierwszym konkursie igrzysk, błyszczy także w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, gdzie ma ponad dwa razy więcej punktów niż rok temu, choć – z uwagi na IO – opuściła kilka konkursów.
- Zbieram owoce długiego procesu, lat trenowania i konsekwentnej pracy. Przychodzi moment, gdy to zaczyna działać i oby tak było dalej – powiedziała Anna.
W obecności Polsatu Sport trener Bachleda dał Twardosz jakże przyjemne zadanie na niedzielę: "Ania, odpocznij, masz wolne".
Regeneracja z pewnością się przyda, bo już we wtorek nasze panie – Twardosz i Polę Bełtowską czeka rywalizacja w mikście z dwójką skoczków, których desygnuje Maciej Maciusiak z trójki: Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek.
- O wtorku na razie nie chcę myśleć, bo strasznie mnie to stresuje. Szczególnie miksty i duety, bo pracuje się na drużynę, nie tylko na siebie. Postaram się podejść do tej rywalizacji z chłodną głową – obiecuje Anna Twardosz.
Przejdź na Polsatsport.pl
