Marek Magiera: Alicja w krainie czarów Budowlanych Łódź…
Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Wszyscy znamy to powiedzenie, na pewno wszyscy to powiedzenie słyszeliśmy. Nie do końca może wiadomo o co w nim chodzi i co ono znaczy, ale… tak jest. Tegoroczny Puchar Polski siatkarek pojechał do Łodzi. W turnieju rozegranym w Elblągu najlepsze okazały się PGE Budowlane. Trofeum wywalczyły po raz trzeci w historii klubu.


Ceremonia po finale TAURON Pucharu Polski siatkarek

PGE Budowlani Łódź - BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała. Skrót meczu
Już z pucharowej drabinki było wiadomo, że kluczowym meczem turnieju będzie półfinałowa rywalizacja między Budowlanymi a Developresem Rzeszów. To dzisiaj zdecydowanie najlepsze polskie drużyny, które nie tylko przewodzą tabeli Tauron Ligi, ale też jako jedyne zostały na placu boju reprezentując nasz kraj w europejskich pucharach. Drużyny o naprawdę dobrej jakości sportowej jak na nasze warunki. Przed ich półfinałowym starciem minimalnie więcej szans dawano drużynie z Rzeszowa, ale jak zawsze wszystko zweryfikowało boisko.
ZOBACZ TAKŻE: Ograli Perugię i Trentino! Poznaliśmy triumfatora Pucharu Włoch siatkarzy
I tutaj moim skromnym zdaniem kluczową rolę odegrało przygotowanie mentalne do meczu, czy w ogóle całego turnieju. W drużynie Budowlanych widać było plan na mecz, niebywałą wręcz jak na nasze warunki konsekwencję. Nie było momentu, nawet w chwilach, kiedy grę prowadziły Rzeszowianki, aby jakiekolwiek małe niepowodzenie wybiło z rytmu ekipę świetnie przygotowaną przez trenera Macieja Biernata, który – co tu dużo mówić – nakrył czapką Cesara Hernandeza, który nie potrafił zapanować nad dużym chaosem w swoim zespole.
Finałowy mecz nie miał większej historii, ale można było się tego spodziewać. Dla BKS-u Bostik ZGO Bielsko-Biała sam awans do finału – po raz dwudziesty w historii – był ogromnym sukcesem, tak samo jak dla czwartego półfinalisty, pierwszoligowego MKS-u Kalisz sam udział w finałowym turnieju.
MVP turnieju została wybrana fenomenalna w półfinale Maja Storck. Atakująca Budowlanych zagrała na fenomenalnym poziomie. Finał w jej wykonaniu nie był już tak spektakularny, ale też nie mógł być z dwóch powodów, mianowicie nie było takiej temperatury spotkania jak w półfinale, a po drugie trudno jest dwa razy w tak krótkim odstępie czas zagrać na wybitnym poziomie.
Cichą, ale cichą tylko i wyłącznie z powiedzenia, bo tak naprawdę głośną, i to bardzo głośną bohaterką turnieju w mojej opinii była Alicja Grabka, gdyż to ona jako rozgrywająca była kluczowym elementem w układance trenera Biernata. Praktycznie wszystkie jej wybory były dobre, to ona wykreowała Storck w półfinałowym meczu znajdując także przestrzeń do gry dla innych zawodniczek i wreszcie chyba najważniejsze – już dawno w naszych rozgrywkach nie było kogoś, kto swoimi świadomymi działaniami ciągnąłby do przodu cały zespół tak mocno jak robiła to Grabka – zwłaszcza w półfinale z Developresem – podczas turnieju w Elblągu. Moje małe prywatne MVP wędruje do rąk Alicji, która zbudowała i wykreowała Budowlanym prawdziwą krainę czarów.

