Kacper Tomasiak nie zawahał się ani chwili! "Gdyby nie oni, to bym nawet nie zaczął kariery"

Michał BiałońskiZimowe

- Naszym celem jest zdobycie co najmniej jednego medalu – powiedział nam tuż przed IO trener skoczków Maciej Maciusiak, a jego najmłodszy podopieczny zrealizował ten cel już przy pierwszym podejściu do rywalizacji. Tomasiak zaledwie 20 dni wcześniej skończył 19 lat, co czyni go najmłodszym medalistą IO w historii polskich skoków. Wojciech Fortuna w Sapporo w 1972 r. był niemal o pół roku starszy.

Uśmiechnięty młody mężczyzna w kasku narciarskim i goglach trzyma narty, ciesząc się ze zwycięstwa.
PAP/Grzegorz Momot
Kacper Tomasiak został wicemistrzem olimpijskim w swym pierwszym występie na IO

Maciej Maciusiak i Adam Małysz są dumni z Kacpra Tomasiaka

Gdy w drugiej serii Kacper Tomasiak odleciał na 107 metrów, a jednocześnie styl jego skoku był bliski ideału, na skoczni w Predazzo eksplodowała radość polskich kibiców.

 

ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz skontrował legendę! "Nie było nawet dwóch zdań”

 

- To był zdecydowanie lepszy skok od pierwszego. Wewnątrz sztabu wiedzieliśmy, że da nam medal – nie kryje trener Maciusiak.

 

- Ten drugi skok to była prawdziwa „bomba”. Byłem dumny z Kacpra. Jestem pewien, że on nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – dodał prezes Adam Małysz.

 

Celebra na obiekcie, konferencje prasowe, kontrola antydopingowa spowodowały,  ze Kacper Tomasiak wrócił do hotelu dopiero po północy. Lód schładzający szampana zdążył się już całkiem roztopić. Wicemistrz igrzysk dotarł do bazy na 15 godzin przed powrotem na skocznię, bo przecież już o godz. 17:30 we wtorek rozpocznie się seria próbna przed konkursem drużyn mieszanych.

 

W komitecie powitalnym wicemistrza olimpijskiego znalazła się nie tylko Adam Małysz, sekretarz generalny PZN-u Tomasz Grzywacz, dyrektor sportowy związku Kamil Fundanicz, ale też spora część naszej kadry biegów narciarskich.

Kacper Tomasiak opowiada Polsatowi Sport, jak opanował nerwy przed decydującym skokiem

- Tuż przed skokiem finałowym, gdy szansa na medal była naprawdę realne, pojawiło się trochę stresu. Udało mi się jednak nie skupiać na tym, tylko skoncentrowałem się nad tym, co mam w tym skoku zrobić. Udało mi się zrealizować zadanie, więc jestem bardzo zadowolony – powiedział nam zawodnik LKS Klimczok Bystra.

 

Igrzyska w ten sposób pokazały po raz kolejny swoje piękno. Przecież Kacper niespełna trzy miesiące temu zadebiutował w Pucharze Świata, w którym indywidualnie ani razu nie przebił się na podium. Dwukrotnie był piąty. Nie przeszkodziło mu to jednak w sięgnięciu po wicemistrzostwo olimpijski. Lepszy był tylko starszy o siedem lat Phillipp Raimund.

 

Na dodatek z pierwszej piątki konkursu na skoczni normalnej wymiotło wszystkich Austriaków, którzy przecież obsadzili całe podium w zawodach inaugurujących sezon PŚ. Co więcej, dopiero szósty był Domen Prevc, który wygrał aż 11 konkursów PŚ w tym sezonie i zwycięstwa w klasyfikacji generalnej nic mu już nie odbierze.

 

- Domen lubi polatać na dużych skoczniach. Igrzyska olimpijskie rządzą się swoimi prawami. Nie zawsze faworyci zwyciężają. Dlatego wyniki na IO są nieco inne niż przez cały sezon Pucharu Świata – zauważył wicemistrz olimpijski.

Adam Małysz: Kacpra gnębił ten sam błąd, z którym ja się zmagałem

Dla nas najważniejsze, że w poniedziałkowy wieczór Kacper wyeliminował błąd.

 

- Trenerzy pokazywali mi, że odbija się za wcześnie. Ja miałem zresztą podobną przypadłość, że aż Austriacy przychodzili do mojego ówczesnego trenera Hannu Lepistoe i pytali: „Jak to jest możliwe, że mimo zbyt wczesnego odbicia Adam leci tak daleko” – wspominał prezes Małysz.

 

- Gdy w drugiej serii objąłem prowadzenie nie mogłem się czuć pewny medalu. Przecież na górze zostało jeszcze trzech skoczków. Dopóki matematycznie nie ma stuprocentowej pewności, nie należy wieszać sobie medalu na szyję – analizował dojrzale Tomasiak.

 

Co nasz bohater pomyślał, gdy na górze został tylko Raimund, a on wciąż prowadził?

 

- Nawet nie pamiętam, co się działo w moim sercu, gdyż wszystko szybko się działo. Philipp skoczył bardzo dobrze i wygrał zasłużenie, jego przewaga na pewno nie była minimalna, więc wielkie gratulacje kieruję do niego – uznawał klasę Niemca Kacper.

 

- Ten występ, to było maksimum, na jakie mnie było stać w poniedziałek. Super! Jestem z tego wyniku bardzo zadowolony – nie krył bohater całej Polski.

 

Gdy zapytaliśmy go o to, komu dedykuje srebrny medal, nie zawahał się ani chwili.

 

- W pierwszej kolejności rodzinie, która mnie wspierała od dziecka. Rodzice zapisali mnie na skoki. Ja też bardzo tego chciałem, ale gdyby nie oni, to bym nawet nie zaczął tej kariery. Wielkie podziękowania dla nich – kłaniał się w pas mamie Kindze i tacie Wojciechowi Kacper.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie