Tomasiak może wrócić z trzema medalami. Takie słowa eksperta

Dariusz OstafińskiZimowe

- Znowu mamy zawodnika zdolnego do tego, by dostarczyć nam radości. Teraz, żeby się tylko rozwijał, jak kiedyś Adam Małysz i Kamil – mówi nam Krzysztof Sobański, pierwszy trener Kamila Stocha.

Portret uśmiechniętego Kacpra Tomasiaka w stroju reprezentacyjnym z medalem na szyi i nartami w dłoni.
fot. PAP
Kacper Tomasiak może sięgnąć po jeszcze jeden medal olimpijski we Włoszech?

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Kacper Tomasiak znów to zrobił. Mamy drugi medal 19-latka w skokach na tych igrzyskach.

 

Krzysztof Sobański, pierwszy trener Kamila Stocha: To olbrzymia sensacja. Z tym, że on miał predyspozycje i cechy motoryczne, które wskazywały na to, że może zrobić wynik. W zawodach Pucharu Świata nie stanął dotąd na podium, a nawet rzadko był w dziesiątce, bo jeszcze były niedociągnięcia na progu i w drugiej fazie lotu.

 

Poprawił to.

 

Tak. I tu aż się nasuwa porównanie do Austriaków, którzy mieli podobne problemy, ale uporali się z nimi wcześniej od Kacpra, ale na igrzyskach zgaśli. A on wręcz przeciwnie. Przyznam, że miałem nadzieję na dziesiątkę. Po cichu liczyłem, że zakręci się blisko szóstego i już to uznałbym za sukces.

 

A sukces jest tym większy, że o ile na treningach przed konkursem na normalnej skoczni mogliśmy mieć nadzieję, o tyle treningi na dużej skoczni już na to nie wskazywały.

 

To prawda. Stało się jednak coś zaskakującego. Kamil Stoch gasł z każdym kolejnym treningowym skokiem, a Kacper Tomasiak był ze skoku na skok coraz lepszy. I super, bo dalej będziemy oglądać skoki z dużą przyjemnością. Znowu mamy zawodnika zdolnego do tego, by dostarczyć nam radości. Teraz, żeby się tylko rozwijał, jak kiedyś Adam Małysz i Kamil.

 

Kiedy słucha się Tomasiaka, tego jak wypowiada się przed kamerą, to trudno doszukać się czegoś złego.

 

On ma cudowną, dużą rodzinę. Znam tatę, bo chodził do szkoły sportowej w Zakopanem. Tata jest spokojny, wyważony i syn jest taki sam. Cała rodzina tworzy taką grupę, gdzie są idealne warunki do rozwoju. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby Kacper się popsuł. Chyba tylko jakaś nieszczęśliwa miłość.

 

To się czasem zdarza, ale sam pan wspomniał o Austriakach, więc czasem wystarczą powody czysto sportowe.

 

Z Austriakami to jest tak, że według mnie popełnili błąd w selekcji. Skreślili najstarszego Fettnera, a on mógł być najlepszy. Poza tym pamiętajmy, że te różne zmiany, które zaszły w skokach, chodzi mi o nowe, obcisłe kombinezony, a wcześniej też narty, wiązania i buty, to nie działają na korzyść Austriaków. Oni zawsze lubili kombinować, nawet przeszywali kombinezony między pierwszą i drugą serią, a teraz mają mocno ograniczone pole manewru.

 

Wróćmy do Tomasiaka. Oczywiście jesteśmy szczęśliwi, ale nie mogę nie zapytać, czy nie mogło być jeszcze lepiej.

 

Nie był zadowolony z pierwszego skoku. To najpewniej wynikało z tego, że w Predazzo jest maksymalnie wyciągnięte to przejście z najazdu do progu, no i sam próg też jest dłuższy. Do tego dochodzi dość duży spadek. Wszyscy mieli z tym kłopoty, bo odbijali się za wcześnie, albo za późno. Jak ktoś dodatkowo miał nieszczęście i dostał wiatr w plecy, to nie był w stanie odlecieć.

 

Czy te dwa medale Tomasiaka ratują trenera Maciusiaka?

 

Myślę, że ratują nie tylko jego, ale i prezesa Małysza. On był długo w cieniu, już nawet mówił o odejściu, a teraz nagle się zjawił. Inna sprawa, że w biegach czy kombinacji to związek nie ma się czym pochwalić.

 

Jednak Tomasiak uratował te igrzyska dla nas i dla związku.

 

Mnie bardzo szkoda Damiana Żurka, który okazał się największym pechowcem, zajmując dwa razy czwarte miejsce. On oficjalnie przyznał, że przegrał. Może dlatego, że przed igrzyskami pojechał na mistrzostwa Europy. Głośno myślę, bo przecież tam jest doświadczony sztab ludzi. Trzeba się jednak nad tym zastanowić, bo coś nie wyszło.

 

W poniedziałek mamy duety. W jakim składzie?

 

Pytanie Stoch czy Wąsek? Uważam, że Wąsek, bo robi postęp, a Kamil schodzi z góry. Choć przyznam, że oddaje bardzo dobre skoki i dawno nie widziałem go w takiej formie. Niemniej, z bólem serca muszę powiedzieć, że trener powinien postawić na Wąska.

 

Za chwilę może się jeszcze okazać, że najbardziej zaskakująca decyzja trenera Maciusiaka będzie tą najbardziej trafioną.

 

Po konkursie na normalnej skoczni byśmy tego nie powiedzieli, ale Paweł idzie w górę. To jego powołanie było może i zaskakujące, ale sztab się ewidentnie na to szykował. Odsunięto go, żeby dopasować kombinezon, sprzęt i poprawić technikę. Było dużo czasu na to, żeby to zrobić. I dobrze, że to zrobiono, bo Paweł ma potencjał i zaczyna to pokazywać. Te jego skoki z dużej były naprawdę dobre.

 

Czyli będzie medal?

 

Japończycy mają dwóch mocnych zawodników, choć Kobayashi skacze czasem bez zęba. Natomiast inne nacje, mają problem, bo każdej brak tego drugiego. Niemcy, Słoweńcy, Norwegowie i Austriacy normalnie byliby poza zasięgiem, ale w tej sytuacji możemy z nimi powalczyć.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie