Polska rusza po igrzyska olimpijskie! "To bardzo ważne wydarzenie w historii naszego sportu"
Jesteśmy świadkami wielkiego święta sportowego. We Włoszech trwają bowiem zimowe igrzyska olimpijskie. W tle natomiast odbywają się ważne rozmowy. Przedstawiciele Polskiego Komitetu Olimpijskiego poruszają temat organizacji igrzysk olimpijskich w naszym kraju. - To bardzo ważne wydarzenie w historii polskiego sportu - przyznał Marian Kmita, dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat i wiceprezes PKOl-u.

We Włoszech trwają zimowe igrzyska olimpijskie. Przy tym w Italii toczą się również ruchy dotyczące organizacji przyszłych igrzysk olimpijskich. Jak wiemy, o imprezę czterolecia starać się będzie Polska. Nasi działacze są obecni w Mediolanie, gdzie już we wtorek dojdzie do pierwszych znaczących rozmów.
- To będzie bardzo ważne wydarzenie w historii polskiego sportu. Po raz pierwszy delegacja Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w składzie Maja Włoszczowska, Tomasz Chamera, Magda Szozda, spotyka się z szefem wydziału do spraw gospodarzy przyszłych igrzysk. Nie należy tego ani przeceniać, ani nie doceniać, natomiast wkraczamy na drogę formalnych kontaktów i praktycznych rozmów z MKOl-em, więc należy trzymać kciuki za to spotkanie. Otwiera ono drzwi, których nie zamkniemy do momentu, kiedy będziemy już pewni, że te igrzyska w Polsce odbędą się - wyjaśnił Marian Kmita w rozmowie z Polsatem Sport.
ZOBACZ TAKŻE: Włosi nie mogą wyjść z zachwytu. "Świat nam się kłania"
Dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat i wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyznał, że nasza delegacja jest na Półwyspie Apenińskim również po to, aby uczyć się od Włochów - tak, jak miało to miejsce w 2024 roku, kiedy gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich był Paryż.
- Jesteśmy tu szeroką reprezentacją, nie tylko działaczy Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale także innych środowisk. Podglądamy, podsłuchujemy, rozmawiamy i uczymy się. Pozbywamy się też kompleksów. Włosi tworzą wyjątkową i sympatyczną aurę, ale też pokazują, co trzeba mieć, żeby poważnie myśleć o organizacji igrzysk, a to wszystko jest w naszym zasięgu. Jest to bardzo symptomatyczne i upewnia nas w tym, że nasze marzenie jest realne i możemy o nim myśleć poważnie - stwierdził Kmita.
We Włoszech trwają zimowe igrzyska, natomiast Polska stara się o organizację letniej odsłony imprezy czterolecia.
- Na razie myślimy o letnich igrzyskach olimpijskich. Podglądaliśmy w Paryżu Francuzów, a teraz zwracamy uwagę na Włochów. Kto wie jednak, jak pójdą rozmowy z MKOl-em. Może rzeczywiście trzeba będzie to weryfikować. Na pewno nie powinniśmy rezygnować z poważnego myślenia o igrzyskach, bo stać nas na to. Możemy śmiało o tym myśleć z rozwijającą się Polską, z tą infrastrukturą, z doświadczeniami, z otwarciem Polaków na świat i z pozycją naszego państwa - ocenił wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
W ostatnich latach igrzyska nie odbywają się w tylko jednej lokalizacji, a kilku. Tak było już przed dwoma laty we Francji i tak samo jest teraz we Włoszech.
- Uważam, że MKOl będzie coraz poważniej myślał o tym, żeby powoli odchodzić od myślenia o igrzyskach pod szyldem jednego miasta. To miało miejsce w Paryżu w 2024, gdzie było kilka lokalizacji. Potwierdza się też tutaj we Włoszech. Wszyscy się z tym już oswoili, że to nie jest Mediolan i Cortina d'Ampezzo, ale Predazzo, Livigno i inne miejscowości, więc taki jest kierunek. Myślę, że będzie to dotyczyło i letnich, i zimowych igrzysk. Trzeba się w to po prostu wpisać - rzekł Kmita.
Dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat zwraca także uwagę na gospodarzy trwających igrzysk. Te pod ich opieką przebiegają znakomicie.
- Włochy są szczególnym miejscem. Potężnym atutem Włochów jest fakt, jacy oni są, jaki to jest naród. Naprawdę trudno spotkać Włocha, który na zadane pytanie obróciłby się i odszedł obrażony. Jest zupełnie odwrotnie. Od szlabanowych, po prezesów dużych instytucji - wszyscy są bardzo otwarci i cieszą się tymi igrzyskami. Wszystko przebiega tutaj w znakomitej atmosferze. Igrzyska olimpijskie wciąż są atrakcyjnym wydarzeniem dla całego świata i jeśli mówimy o pojednaniu ludzkości, to właśnie tutaj się to dokonuje. To najlepszy symbol, że ludzkość nie musi tylko rywalizować i toczyć bitwy o granicę, ale może też przez dwa tygodnie żyć w zupełnie innej rzeczywistości i kompletnym pokoju - przyznał.
Obecnie we Włoszech mowa również o udanych igrzyskach dla Polski. Biało-Czerwoni na swoim koncie mają już więcej medali, niż cztery lata temu w Pekinie, skąd brąz przywiózł tylko Dawid Kubacki. Aktualnie nasi sportowcy sięgnęli po cztery krążki: w skokach narciarskich indywidualnie Kacper Tomasiak zdobył srebro i brąz, a w duetach z Pawłem Wąskiem srebro, w łyżwiarstwie szybkim Władimir Semirunnij wywalczył srebro. Poza podiami, nie brakuje też innych świetnych rezultatów Polaków. Z bardzo dobrej strony pokazali się panczeniści Damian Żurek i Kaja Ziomek-Nogal, narciarka alpejska Maryna Gąsienica-Daniel, saneczkarki Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska czy biathloniści.
- Jest o wiele lepiej, niż w Pekinie. To dobry prognostyk. Pomimo niezrozumienia tego, co stało się w Paryżu, bo nie była to żadna klęska. Odwrotnie. Pokazaliśmy się w wielu dyscyplinach lepiej, niż na poprzednich igrzyskach. Teraz jest tak samo w relacji Pekin-Mediolan. Poczyniliśmy postęp. Zdobywamy medale, jest ich więcej i jest to pierwsze oczywiste kryterium, które opisuje te igrzyska jako bardzo udane, ale mamy też historyczny postęp w saneczkarstwie, o wiele lepiej wygląda to również w biathlonie, łyżwiarstwo szybkie - może to deprymować Damiana Żurka, lecz powinniśmy się z tego cieszyć, bo to potwierdzenie absolutnie ścisłej czołówki. To wszystko, także skoki, to historie, które będą się rozwijać. Są one w progresie i będziemy to podtrzymywać - dodał Kmita.
Cała rozmowa z Marianem Kmitą, dyrektorem ds. sportu Telewizji Polsat i wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w załączonym materiale wideo:



