Iwanow: Ciszej nad tą "Jagą"

Na Jagiellonię Białystok po porażce z Fiorentiną spadło sporo słów krytyki, a ja przecierałem oczy i uszy ze zdziwienia. Jakby czymś absolutnie codziennym dla nas było ogrywanie i eliminowanie zespołów z Serie A.

Drużyna piłkarska Jagiellonii Białystok pozująca do zdjęcia na boisku.
fot. Cyfrasport
"Ciszej nad "Jagą". Cieszmy się, że gra w pucharach. I że może się mierzyć z zespołami z Serie A" - napisał Bożydar Iwanow w swoim najnowszym felietonie.

Ostatnio, ale przed ponad dwoma dekadami, zrobiła to Wisła Kraków, z Parmą. "Biała Gwiazda" miała kim straszyć - z Maciejem Żurawskim, Kamilem Kosowskim, Marcinem Baszczyńskim, Arkadiuszem Głowackim i Maciejem Stolarczykiem. Sami reprezentanci Polski i pewnie w tamtym czasie najlepszy obcokrajowiec ligi – Kalu Uche. Była to druga runda Pucharu UEFA, rywal był oczywiście lepszy niż ten Jagiellonii, ale tamta Wisła to był prawdziwy gigant.

 

ZOBACZ TAKŻE: Ogromna sensacja! Zieliński i spółka wyrzuceni z Ligi Mistrzów

 

Że Fiorentina wyszła w mocno rezerwowym składzie? No dobrze, ale za to Adrian Siemieniec musiał korzystać w pomocy z graczy z roczników 2005 i 2007. A na koniec wprowadzać na plac dziewiętnastoletniego debiutanta. Pomijając już, brak najlepszego strzelca i kapitana w drużynie są zawodnicy, którzy odbili się od zachodu i nie od wielkich klubów z najmocniejszych lig Europy. O resztę żaden zespół z Serie A się nie zabija. Naprawdę należało wymagać od "Jagi" żeby ten mecz wygrała? Przecież to, co robi się w Białymstoku od kilku lat, to mistrzostwo świata. Wolałbym, żeby było ciszej nad tym czwartkiem. Ciszej nad "Jagą". Cieszmy się, że gra w pucharach. I że może się mierzyć z zespołami z Serie A.

 

Jest jeszcze jedna sprawa, która budzi moje zastanowienie. Ktoś postanowił i ustalił, że po powrocie z Włoch Jagiellonia swoje ligowe spotkanie rozegra w niedzielę. O 14.45. Już sama pora rozgrywania "meczu kolejki" jest cokolwiek dziwna. Ale nawet nie to jest kontrowersyjne.

 

Przecież na spokojnie można by, a wręcz powinno się, dać naszej europejskiej drużynie termin poniedziałkowy. Ktoś powie, że telewizja jest tu wyrocznią, bo hit chce mieć w niedzielę, a nie w powszedni dzień tygodnia, bo oglądalność etc. Jednak w ubiegłym roku w Lublinie w poniedziałek zagrała Legia Warszawa. Między meczami z Molde w Lidze Konferencji. Skoro wtedy się dało, to dlaczego nie można bło tego wariantu zastosować teraz?

 

Po co wywoływać hałas, że ktoś układa wszystko pod stołeczny klub, tym bardziej że wiemy, jaka jest jego sytuacja? Duch "słynnego" spotkania w Pucharze Polski został już lekko przysypany kurzem, ale założę się, że w przestrzeni nie tylko medialnej znów pojawi się i ta historia. "Jaga wróci" z Florencji dopiero w piątek. Do Warszawy, skąd musi się "przetransportować" się na Podlasie, bo jak wiemy od czasów Michała Probierza w "Białym" nie ma lotniska. Regeneracja? Trening? Nie będzie na to czasu. A tu tuż po niedzielnym obiedzie trzeba grać. Legia w Europie nie gra. O równych szansach mowy tu nie ma.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie