Derby Trójmiasta z wielkimi emocjami! Cztery bramki

Piłka nożna

W drugim meczu 23. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Arka zremisowała na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 2:2 (1:0). Derby Trójmiasta były niezwykle emocjonujące i stały na dobrym poziomie. Gdynianie prowadzili już 2:0, ale nie zdołali wywalczyć trzech punktów.

Piłkarz Arki Gdynia w różowej koszulce z rozłożonymi rękami, wyrażający radość po zdobyciu gola.
Fot. PAP
W drugim meczu 23. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Arka zremisowała na własnym stadionie z Lechią Gdańsk.

Bilans tych spotkań w ekstraklasie jest zdecydowanie korzystniejszy dla Lechii, która odniosła 12 zwycięstw, do tego uzyskała pięć remisów. Było to zdecydowanie lepsze widowisko od sierpniowej konfrontacji w Gdańsku, w której Gdańszczanie, po bramce Dawida Kurminowskiego w 85. minucie, triumfowali 1:0.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kibice Wisły Kraków nie wejdą na hitowy mecz! "Biała Gwiazda" domaga się dotkliwych kar

 

Piątkowe spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Arki, która już w 6. min objęła prowadzenie. W tej sytuacji pięknym uderzeniem w „okienko” lewą nogą z 22 metrów popisał się 19-letni Oskar Kubiak, który w przerwie zimowej wrócił z wypożyczenia z drugoligowego Sokoła Kleczew.

 

Goście musieli odrabiać straty i niewiele brakowało, aby za chwilę doprowadzili do remisu. W 11. minucie po centrze Camilo Meny Bujar Pllana główkował tuż nad poprzeczką, a 60 sekund później lider klasyfikacji strzelców Tomas Bobcek przegrał pojedynek sam na sam z Damianem Węglarzem.

 

Pierwsza połowa została dwa razy przerwana ze względu na zadymienia boiska i arbiter przedłużył ją aż o 13 minut. I w doliczonym czasie bliski szczęścia ponownie był Bobcek, do którego centrował jego rodak Matus Vojtko. Piłka po główce słowackiego napastnika trafiła najpierw w słupek, następnie odbiła się od poprzeczki, aż wreszcie złapał ją Węglarz.

 

Otwarcie drugiej odsłony ponownie dla gospodarzy, którzy 34 sekundy po wznowieniu gry podwyższyli wynik. Po wrzucie z autu Marc Navarro precyzyjnym uderzeniem z woleja z linii pola karnego pokonał Alexandra Paulsena.

 

Gdynianie starali się pójść za ciosem i mogli zamknąć mecz. W 51. minucie Nazarij Rusyn trafił w poprzeczkę, za chwilę ukraiński napastnik został zablokowany, a następnie golkiper przyjezdnych obronił główkę Serafina Szoty.

 

Te zmarnowane okazje błyskawicznie się zemściły, bowiem już w 57. min był remis 2:2. W 54. kontaktową bramkę, po składnej akcji, zdobył Kacper Sezonienko, natomiast stan rywalizacji wyrównał efektownym uderzeniem z 18 metrów Iwan Żelizko.

 

W 63. min Arka mogła ponownie wyjść na prowadzenie, jednak strzał Sebastiana Kerka zatrzymał się na słupku. W 79. min po podaniu Kubiaka w słupek z bliska trafił z kolei Rusyn.

 

W doliczonym czasie szalę zwycięstwie na rzecz gości mogli przechylić Bobcek oraz Matej Rodin, jednak bardzo dobrze spisał się Węglarz.

 

Mecz obejrzało 14401 widzów. To najwyższa frekwencja w 15-letniej historii tego stadionu.

 

W Gdyni zabrakło ukaranych zakazem wyjazdowym kibiców Lechii. Sympatycy gości mieli natomiast możliwość obejrzenia tego spotkania na telebimie na własnym obiekcie. Na takie rozwiązanie zdecydowało się ponad dwa tysiące osób.

 

Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 2:2 (1:0)

 

Bramki: 1:0 Oskar Kubiak (6), 2:0 Marc Navarro (46), 2:1 Kacper Sezonienko (54), 2:2 Iwan Żelizko (57).

 

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Rifet Kapić.

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 14 401.

 

Arka Gdynia: Damian Węglarz - Serafin Szota, Kike Hermoso, Dawid Gojny - Marc Navarro (80. Dawid Kocyła), Luis Perea, Kamil Jakubczyk (80. Aurelien Nguiamba), Oskar Kubiak - Nazarij Rusyn (86. Patryk Szysz), Edu Espiau (71. Vladislavs Gutkovskis), Sebastian Kerk.

 

Lechia Gdańsk: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz, Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena, Iwan Żelizko, Rifet Kapić, Kacper Sezonienko (77. Bohdan Wjunnyk), Aleksandar Cirković (67. Tomasz Neugebauer) - Tomas Bobcek.

PI, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie