Papszun wydał wyrok po odejściu Kapuadiego. Bolesne słowa
Szesnasta w tabeli piłkarskiej ekstraklasy Legia Warszawa, która w poprzedni weekend odniosła pierwsze od 28 września ligowe zwycięstwo, zagra w niedzielę w Białymstoku z liderem Jagiellonią. - Po ostatnim meczu zdjęliśmy ogromny ciężar z pleców - przyznał trener Marek Papszun.

Spotkanie w Białymstoku (godz. 14.45) zapowiada się na jedno z ciekawszych w 23. kolejce, choć innych szlagierów też nie zabraknie, np. mistrz Lech Poznań podejmie wicemistrza Raków Częstochowa.
ZOBACZ TAKŻE: Kibice Wisły Kraków nie wejdą na stadion! Oficjalny komunikat przed hitowym meczem
Jagiellonia w czwartkowy wieczór ambitnie walczyła o odrobienie strat z Fiorentiną w barażach Ligi Konferencji. Po porażce u siebie 0:3, w rewanżu zwyciężyła po dogrywce 4:2, co nie wystarczyło do awansu do 1/8 finału.
Podczas piątkowej konferencji prasowej trener Legii nie ukrywał podziwu dla najbliższego przeciwnika.
- Jagiellonia zagrała świetny mecz, zwyciężyła zasłużenie, składam gratulacje. Bez względu na obecną pozycję Fiorentiny to jest renomowany rywal. Drużyna z Białegostoku pokazała jakość, dobrą formę. My też jednak jesteśmy podbudowani ostatnim zwycięstwem i dobrze wykonaną pracą na treningach - podkreślił Papszun.
Przyznał, że po wygranej z Wisła Płock 2:1 "eksplozja radości" w ekipie z Łazienkowskiej była naprawdę duża.
- Nie ma się co dziwić, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejszą serię bez zwycięstw. Zdjęliśmy ogromny ciężar z pleców. Tych kamieni było coraz więcej, grało nam się coraz trudniej. Oczywiście wiemy, że nasza sytuacja wciąż jest ciężka. Musimy dalej pracować, aby wykonać kolejny krok - dodał.
A najbliższy krok to niedzielny mecz z Jagiellonią. Papszun określił aktualnego lidera ekstraklasy jako drużynę bardzo dobrze zorganizowaną, doświadczoną, grającą intensywnie, ale też swobodnie, mającą dużą jakość piłkarską.
- Nie oznacza to jednak, że nie dysponujemy swoimi atutami. W Białymstoku chcemy zwyciężyć, mamy plan na ten mecz - zapewnił.
Papszun nie liczy na to, że Jagiellonia będzie zmęczona długą rywalizacją z Fiorentiną.
- Nie będzie widać efektu zmęczenia, ponieważ w takich sytuacjach decyduje głowa. Poza tym Jagiellonia ma szeroką kadrę, a kilku piłkarzy wczoraj nie wystąpiło we Florencji - dodał.
Przy okazji 51-letni szkoleniowiec odniósł się do niedawnego, głośnego transferu z Legii do Widzewa Łódź podstawowego obrońcy Steve'a Kapuadiego.
- Jest jak jest, nie ma co płakać. Musimy skupić się na obecnej sytuacji. Steve dużo nam pomógł w ostatnim meczu. Straciliśmy jednego z najlepszych zawodników, ale być może na jego miejsce wskoczy ktoś, kto będzie równie dobry, a może nawet lepszy. Trzeba myśleć długofalowo, choć dzisiejsza sytuacja jest taka jaka jest i musimy sobie z tego zdawać sprawę - powiedział Papszun.
Przejdź na Polsatsport.pl
