Był blisko medalu na igrzyskach olimpijskich. Teraz powalczy na mistrzostwach świata

Zimowe

Panczenista Damian Żurek mimo zajęcia na igrzyskach olimpijskich dwóch miejsc tuż za podium, nie uważa się za największego pechowca. – Wiem, że to miało być po coś – przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową 26-letni sprinter, który od czwartku będzie walczył o medal mistrzostw świata w Heerenveen.

Mężczyzna w stroju sportowym, patrzący w bok.
fot. PAP
Kolejne wyzwania przed Damianem Żurkiem

Żurek był w wąskim gronie kandydatów do zdobycia medalu na igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina d’Ampezzo. Pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego łyżwiarz w tym sezonie zajmował czołowe miejsca w cyklu zawodów Pucharu Świata, a w styczniu sięgnął po dwa tytuły mistrza Europy, jednak na olimpijskim torze na obu sprinterskich dystansach zajął czwarte miejsce.

 

Choć do stanięcia podium w Mediolanie zabrakło mu niewiele, nie uważa się za największego pechowca.

 

- Na pewno nie myślę tak o sobie. Trzymam się mocno na nogach i myślę o tym, co przed przede mną. Co miałem wykrzyczeć już wykrzyczałem, co miałem wypłakać wypłakałem. Cieszę się, że mam wokół siebie tyle osób, które cały czas mnie wspierają. Jestem dumny z tych wyników i uważam, że godnie reprezentowałem nasz kraj, również jako żołnierz Wojska Polskiego – przyznał sprinter Pilicy Tomaszów Maz.

 

Zaznaczył, że nie rozpamiętuje swoich wyścigów z Mediolanu na 500 i 1000 m. Dodał, że to kolejny bagaż doświadczeń, które ma nadzieję wykorzystać w przyszłości.

 

- Wiem, że to wszystko miało być po coś. To był sygnał, że trzeba skupić się na kolejnym czteroleciu i mam nadzielę, że na następnych igrzyskach tego szczęścia będzie tyle, że wystarczy już do zdobycia medalu. Przede mną jeszcze kilka lat ścigania i w Mediolanie nic się nie skończyło – zapewnił Żurek.

 

Po powrocie do kraju łyżwiarz szybko wrócił do treningów w tomaszowskiej Arenie Lodowej, bo – jak mówił – sezon jeszcze trwa. Wkrótce będzie rywalizował w mistrzostwach świata w wielobojach w Heerenveen (5-8 marca), a ostatnim akcentem sezonu będą mistrzostwa Polski w wielobojach w Tomaszowie Mazowieckim (14-15 marca).

 

- Jeszcze nie podjąłem decyzji, co do startu w mistrzostwach kraju, bo ten sezon jest bardzo długi. Teraz myślę o mistrzostwach świata, do których szykujemy się na miejscu w Tomaszowie Mazowieckim. Już w poniedziałek wylatujemy do Holandii. Wystartuję tam w sprinterskim wieloboju, czyli czekają mnie po dwa starty na 500 i 1000 m. Jestem gotowy, żeby dobrze się zaprezentować i walczyć o medal, którego nie mam jeszcze w swoim dorobku. Może już w tych zawodach uśmiechnie się do mnie szczęście – powiedział.

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie