Ruszają mistrzostwa świata w łyżwiarstwie. Semirunnij będzie miał z tym problem
Na igrzyskach zdobyliśmy jeden medal w łyżwiarstwie szybkim, na mistrzostwach świata mamy szansę na dwa. Damian Żurek w wieloboju małym wydaje się pewniakiem do podium. Władimir Semirunnij będzie musiał pokazać się z dobrej strony na krótszych dystansach, bo że na 10 kilometrów spisze się wybornie, to o tym jesteśmy praktycznie przekonani.

Zacznijmy od wyjaśnienia, że o ile na niedawno zakończonych igrzyskach zawodnicy zdobywali medale na poszczególnych dystansach, o tyle na mistrzostwach świata będą się bić o medale w wieloboju małym (sprinterskim, 500 i 1000 metrów) i dużym (na dłuższych dystansach, 10 i 5 km oraz 1500 i 500 metrów u panów i 5 i 3 km oraz 1500 i 500 metrów u pań). Na hali Thialf w Heerenveen zostanie rozdanych 12 medali (po 6 dla panów i pań). Normalnie na mistrzostwach świata rywalizacja wygląda tak, jak na igrzyskach, czyli na poszczególnych dystansach, ale w sezonie, w którym są igrzyska i mistrzostwa, te drugie odbywają się w formie wieloboju, żeby podnieść rangę igrzysk.
Gdyby nie igrzyska, to mielibyśmy pięć medalowych szans
I oczywiście możemy ubolewać, bo Władimir Semirunnij byłby pewniakiem do medalu na 10 kilometrów (rok temu zdobył na mistrzostwach świata srebro na 10 km i brąz na 5 km). A jeszcze moglibyśmy dołożyć dwie szanse Damiana Żurka (na 500 i 1000 metrów) oraz jedną Kai Ziomek-Nogal (na 500 metrów). Wielobój, gdzie sumuje się wyniki ze startów na czterech różnych dystansach, mocno nam jednak to wszystko weryfikuje. Nie umniejsza szans Damiana, ale przy pozostałych można, a nawet trzeba postawić znak zapytania.
– Ziomek-Nogal nie jest tak mocna na 1000 metrów, jak Żurek – wyjaśnia nasz komentator Marcin Lepa. – Z kolei Semirunnij może stracić na krótszych dystansach, bo w nich się nie specjalizuje. Inna sprawa, że na igrzyskach pojechał na 1500 metrów i w mojej ocenie wypadł dobrze. Nie stracił wiele do podium – dodaje Lepa.
Siemirunnij i jego klucz do podium
Semirunnij w dużym wieloboju pojedzie na dystansach 10 i 5 kilometrów oraz 1500 i 500 metrów. – I dwa ostatnie będą kluczowe dla jego wyniku. Jeśli nie straci za dużo, to ma szansę znaleźć się na podium. Inna sprawa, że tych kandydatów do podium jest kilku. Stolz, Eitrem to na pewno, ale i też Ning Zhongyan, który na igrzyskach był rewelacją. Nie wiem jednak, czy teraz wystąpi. Nie znam zamkniętych list startowych – przyznaje Lepa, a my tylko dodajmy, że liczyć się będą ci najbardziej wszechstronni.
Stolz, który zdobył na igrzyskach złoto na 500 i 1000 metrów jest przede wszystkim faworytem do wygranej w małym wieloboju, ale odgraża się, że na mistrzostwach powalczy o dwa medale. Stanie więc na drodze obu Polaków. I tak przechodzimy do drugiego naszego zawodnika, największego pechowca ostatnich igrzysk, czyli Żurka. Ten wystąpi w wieloboju małym, gdzie liczyć się będą dwa wyniki na 500 metrów i dwa wyniki na 1000 metrów.
Żurek w trójce najrówniej jeżdżących łyżwiarzy
- Zaletą Damiana jest to, że jest jednym z trzech najrówniej jeżdżących łyżwiarzy – zauważa Lepa. – Jest Stolz, de Boo i nasz Żurek. Na igrzyskach Damian był dwa razy czwarty, ale od podium był dosłownie o włos. Na 1000 metrów przegrał z Ningiem, który zasadniczo jest lepszy na dłuższych dystansach. Poza tym na igrzyskach o wyniku decydowało jedno losowanie i jeden bieg. Tu będzie suma czterech biegów, co według mnie sprawia, że szanse Damiana rosną.
Tak jak w przypadku panów mamy dwie medalowe szanse, tak w przypadku pań będzie trudno o podium. – Na podium sprinterskiego wieloboju powinny się znaleźć Leerdam i Kok, które podzieliły się medalami na igrzyskach na 500 i 1000 metrów. Nie wiem, na ile Kaja Ziomek-Nogal poradzi sobie w biegu na 1000 metrów, bo na tym dystansie nie jest tak mocna, jak Damian. To będzie dla niej wyzwanie. Jeśli jednak po dwóch biegach na 500 metrów będzie wysoko, to jest szansa, że się zmobilizuje i to utrzyma. Proste to jednak nie będzie – analizuje Lepa.
Do Holandii poleciało w sumie sześciu naszych zawodników. Poza Żurkiem, Ziomek-Nogal i Semirunnim będą nas reprezentować: Marek Kania, Karolina Bosiek i Zofia Braun. – Każdy z nich będzie próbował bić swoje życiowe rekordy – zwraca uwagę Lepa. – Mistrzostwa będą wielkim wyzwaniem dla Zofii Braun, która dopiero kończy wiek juniorskich. W juniorskim wieloboju zajęła szóste miejsce i była czwarta na 1500 metrów, więc jestem ciekaw, jak sobie poradzi z seniorkami.
Transmisje z mistrzostw świata na antenach Polsatu Sport i online na Polsat Box Go.
Przejdź na Polsatsport.pl
