Marek Magiera: Nadzieja nigdy nie umiera…

Marek MagieraSiatkówka

Spośród wszystkich dyscyplin zespołowych siatkówka jest chyba najbardziej nieprzewidywalnym sportem, choć z drugiej strony, poprzez zasady punktowania akcji, prawdopodobieństwo sensacyjnych rozstrzygnięć jest dość mocno ograniczone.

Siatkarze w granatowych strojach otaczają zawodnika w białej koszulce na boisku.
fot. PAP
Co dalej z klubem z Częstochowy?

Dotyczy to rzecz jasna drużyn grających na różnych poziomach rozgrywkowych, bo chyba fanom siatkówki trudno byłoby sobie wyobrazić. aby na przykład w Pucharze Polski zespół z czwartego poziomu rozgrywek mocno postawił się drużynie aspirującej do tytułu mistrzowskiego. A już w piłce nożnej to się zdarza, co pokazała chociażby ostatnia rywalizacja Avii Świdnik z Rakowem Częstochowa. Teraz ten sam Raków pojedzie do Florencji na mecz z Fiorentiną w Lidze Konferencji UEFA i to spotkanie nijak będzie się miało do tego, co klub z Częstochowy zaprezentował w Świdniku.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wygrali po raz pierwszy w historii! Znamy najlepszą drużynę fazy zasadniczej PlusLigi


Wracając do siatkówki, ale pozostając w Częstochowie, to wszystko, co dzieje się w tym sezonie z ekipą Steam Hemarpol Politechniką, czyli popularnym Norwidem, jest zdecydowanie największą zagadką ostatnich lat, na pewno największą zagadką w historii naszej zawodowej ligi, która świętowała w ubiegłym roku 25-lecie istnienia. I jeśli znalazłby się ktoś, kto zna odpowiedź na to pytanie, to bardzo prosiłbym o kontakt i wykładnie sportowego dramatu drużyny, która przymierzana była przed sezonem do walki w play off, a wśród części opinii nawet może i o finałową czwórkę.

 

Odnoszę wrażenie, że nie do końca wiedzą to sami zawodnicy, ani włodarze klubu z Częstochowy, choć akurat w tym drugim przypadku dobrze byłoby, aby spróbowali zdiagnozować problem i oczyścić sytuację przed niechybnym spadkiem do pierwszej ligi, bo choć wciąż matematyka jest sprzymierzeńcem klubu spod Jasnej Góry, to już rachunek prawdopodobieństwa wyklucza ewentualny cud. Bo jak można spodziewać się trzech zwycięstw za całą pulę w trzech ostatnich meczach fazy zasadniczej, skoro drużyna w dotychczasowych dwudziestu trzech spotkaniach wygrała raptem cztery razy. Iskierka nadziei zaświeciła się dwa tygodnie temu po zwycięstwie z Jastrzębskim Węglem, ale po nim przyszły trzy porażki z Projektem w Warszawie, Asseco Resovią u siebie i w miniony piątek z ZAKSĄ w Kędzierzynie-Koźlu. Do rozegrania Częstochowianom zostały mecze z walczącymi o play off Skrą i Treflem oraz broniącą tytułu Bogdanką LUK Lublin.


Patrzę w tę tabelę od początku sezonu i naprawdę nie wierzę. Patrzę w ranking najlepszych atakujących ligi – Patrik Indra jak był najlepszym atakującym w rozgrywkach, odkąd trafił do PlusLigi, tak dalej jest najlepszy. Luciano De Cecco, Ebadipour. Niebywałe…


Jest takie powiedzenie, które mówi, że nadzieja umiera ostatnia. Mam nadzieję, że ta nadzieja w Częstochowie nie umrze nigdy, niezależnie od końcowych rozstrzygnięć w tym sezonie – tak, tak chodzi o tę wspomnianą wcześniej matematykę, choć rozum podpowiada coś zupełnie innego – i że to miasto dalej będzie ważnym ośrodkiem na siatkarskiej mapie Polski, czego wam drodzy Krzysztofie, Lesławie, Łukaszu życzę.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie