Cień szansy dla PGE Projektu. Bednaruk mówi wprost, co musi się stać
Przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów PGE Projektu z Trentino Jakub Bednaruk mówił, że lepszej szansy na pokonanie Włochów (kontuzja najlepszego zawodnika) polski klub mieć nie będzie. A jednak Projekt przegrał u siebie 2:3 i w rewanżu czeka go piekielnie trudne zadanie. Co teraz mówi Bednaruk? – Sytuacja mocno się skomplikowała, ale dalej jest cień szansy – przekonuje.

Można by pomyśleć, że skoro PGE Projekt przegrał w Warszawie z Trentino 2:3, to na rewanż do Włoch jedzie na wycieczkę. – A dlaczego? Trento nie jest wcale takie straszne. Kiedyś ZAKSA tam wygrała. Ta rywalizacja nie jest zamknięta – ocenia Bednaruk.
Tak PGE Projekt może wrócić do gry
Trudno jednak uwierzyć w PGE Projekt, zważywszy na to, że do przegranej z Trentino dołożył jeszcze porażkę u siebie w PlusLidze (1:3 z Bogdanka LUK Lublin). – Ten mecz faktycznie Projektowi nie wyszedł, ale z Trento, mimo porażki, zagrali lepiej. Dlatego uważam, że jest cień szansy – przekonuje nasz ekspert.
To, co musi się stać, żeby ten cień szansy wykorzystać? Zdaniem Bednaruka, Projekt ma duży problem z tym, żeby utrzymać równą formę przez całe spotkanie, i nad tym musiałby popracować. – Niezwykle istotne będzie też otwarcie, ten pierwszy set. Trzeba to wygrać, pokazać drugiej stronie, że ma się argumenty. Żeby jednak to się udało, to Warszawa musi wejść w ten mecz z pełną agresją – mówi Bednaruk.
Na formę tych zawodników czeka polski klub
Po 2:3 w Warszawie teraz PGE Projekt musi wygrać 3:0 lub 3:1, bo przy 3:2 czeka naszą drużynę dodatkowy, złoty set. – Jeśli Weber zagra, jak w pierwszym meczu z Trento, a nie tak, jak z Lublinem, to będzie pierwszy plus. PGE Projekt czeka też na formę Kochanowskiego i na to, żeby dyspozycja Firleja tak nie falowała. Jakby oni zagrali najlepsze swoje spotkania w tym sezonie, to jest szansa – analizuje Bednaruk.
Logicznie to się jednak nie spina. Skoro PGE Projekt nie potrafił u siebie skorzystać z tego, że Trentino gra bez swojego najlepszego zawodnika Alessandro Michieletto, a druga z gwiazd Daniele Lavia dochodzi jeszcze do siebie po pauzie, to dlaczego polski klub miałby to zrobić na wyjeździe?
- Ja bym nie roztrząsał, dlaczego w Warszawie nie wyszło. Jedno wiem, na Torwarze mogło być 3:1. Dwóch i pół zawodnika Trentino wygrało Włochom ten mecz. Sbertoli i Faure to dwóch, a Lavia po kontuzji też był stosunkowo groźny. Jednak swoje zrobiła przede wszystkim mądrość Sbertoliego, jednego z najlepszych rozgrywających świata, i skuteczność Faure. Ostrzegałem, że Faure będzie groźny, że trzeba będzie na niego uważać i on to potwierdził.
Trento traci 50 procent na wartości
- Nie zmienia się jedno. W drugim meczu Michieletto też nie zagra, a bez niego Trento traci 50 procent na wartości. Druga sprawa to forma Trento. Z trzech ostatnich meczów wygrali tylko jeden, ten z Projektem. Przegrali Superpuchar Włoch z Perugią, w lidze ulegli Lube, więc tam są potężne problemy. I ta jedna wygrana z Projektem tego nie zmienia – zauważa Bednaruk.
Według Bednaruka, PGE Projekt nie popełnił jakichś rażących błędów w pierwszym meczu. W trzecim secie, przy graniu punkt za punkt, przytrafiły się Projektowi dwa proste błędy i set skończył się wygraną Trentino. Przy dwóch zbliżonych do siebie klasą zespołach takie detale decydują. – W rewanżu Projekt musi utrzymać silną zagrywkę Trento i jakoś lepiej wystawiać piłkę po swoim przyjęciu. Chodzi o drobiazgi, które Projekt musi dopieścić. Co nie zmienia faktu, że stawiam 70 do 30 na Trento, ale te 30 to jest ten cień, o którym mówiłem – przypomina ekspert Polsatu Sport.
Tylko jeden znak zapytania przy Resovii
Wielkiej filozofii nie ma, gdy idzie o wyjazdowe spotkanie Asseco Resovii w Belgii. Pierwszy mecz z Roeselare Resovia wygrała 3:0. To był jeden z najlepszych meczów Resovii i najsłabszy występ Roeselare w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Belgowie dotąd grali znakomicie, stawiali się nawet wyżej notowanym przeciwnikom. A teraz nic im nie wychodziło.
- W zasadzie to raczej nie martwię się o Resovię. Chyba tylko o to, że na wyjazdach nie idzie jej za dobrze. Nie jest problemem przegrana z Zawierciem w Sosnowcu, ale już porażki z Lueneburgiem czy Sportingiem takim problemem są, bo jednak takich spotkań Resovia nie powinna przegrywać. Zakładam jednak, że nie jest z Resovią aż tak źle, żeby teraz nie wygrała dwóch setów – kończy Bednaruk
Przejdź na Polsatsport.pl

