Baraniewski zabrał głos przed kolejną walką w UFC. Zapowiedział jedno

Hubert PawlikSporty walki

Iwo Baraniewski powróci do klatki UFC już w najbliższą sobotę 21 marca. Podczas najbliższego wydarzenia w Londynie Polak zmierzy się z Amerykaninem Austenem Lane’em. - Nie chciałbym tyle zebrać na głowę. Chciałbym pokazać nieco więcej grapplingu - zapowiedział w rozmowie z Polsatem Sport.

Uśmiechnięty mężczyzna z krótkimi blond włosami i tatuażami na ramieniu, siedzący w klatce treningowej.
fot. Polsat Sport
Iwo Baraniewski wraca do klatki UFC

Iwo Baraniewski stał się w ostatnim czasie jednym z bohaterów polskiej sceny mieszanych sztuk walki. We wrześniu ubiegłego roku potrzebował zaledwie 20 sekund, by znokautować Mahameda Aly'ego i wywalczyć kontrakt z UFC w programie Dana White's Contender Series. 27-latek po trzech miesiącach zanotował debiut w największej organizacji na świecie w starciu z Turkiem Ibo Aslanem.

 

ZOBACZ TAKŻE: Jan Błachowicz wraca do oktagonu! Poznaliśmy nazwisko rywala

 

Była to walka, o której momentalnie zaczął mówić cały świat MMA. Ostatecznie Baraniewski znokautował rywala w pierwszej rundzie i udowodnił, że ma gigantyczny potencjał.

 

- Przez tydzień nie docierało do mnie nic - zaśmiał się Polak. - Potrzebowałem ze dwa tygodnie, żeby ochłonąć - wyjaśnił w rozmowie z Polsatem Sport.

 

Baraniewski bardzo szybko przyjął ofertę na kolejny pojedynek i już w sobotę 21 marca na gali UFC Fight Night 270 zmierzy się z Austenem Lane’em.

 

Amerykanin walczy w UFC od blisko trzech lat, ale spisuje się poniżej oczekiwań, gdyż w sześciu walkach zanotował tylko jedno zwycięstwo. Czy Polak spodziewa się najtrudniejszego rywala w karierze?

 

- To wszystko się okaże w klatce. Wydaje mi się, że będzie wymagającym rywalem ze względu na zasięg. Będzie zapewne trzymał mnie na dystans, zobaczymy, jaką będzie miał taktykę - czy walczyć na wstecznym, czy iść do przodu - powiedział.

 

Baraniewski zaznaczył, że nie ma zamiaru "leżeć na deskach", jak w pierwszym pojedynku.

 

- Nie chciałbym tyle zebrać na głowę. Pracowaliśmy nad defensywą, nad poruszaniem. Chciałbym pokazać nieco więcej grapplingu - zapowiedział.

 

A jaki jest plan na walkę? - Pomysł jest, żeby go zagonić (pod siatkę - przyp. red.), może trafić. Najlepiej by było sklinczować, obalić.

 

Zawodnik trenujący na co dzień w Warszawie czuje, że UFC go docenia. Po zaledwie jednej wygranej został przecież jednym z bohaterów karty głównej głośnej gali w Londynie. 

 

- Ten debiut dużo mi dał. UFC jest bardzo zadowolone, są mną zachwyceni. Nie chcę zawieść. Muszę zawalczyć mądrze, ale chcę dać dobre show. (...) Nie mogę się doczekać, jestem podekscytowany tym wszystkim. To już będzie karta główna, hala wypełniona - doping będzie na pewno mocny - tłumaczył.

 

UFC zmieniło niedawno system wynagrodzeń. Od jakiegoś czasu bonus za występ oraz walkę wieczoru wynosi 100 tys. dolarów. Mało tego, każdy zawodnik, który wygra przez nokaut lub poddanie, zgarnia 25 tys. dolarów. 

 

- Nie napalam się na bonus. Chcę wygrać tę walkę. Jeśli będą trzy rundy, to trudno. Idę po zwycięstwo, nie nastawiam się na nokaut, bo różnie może być. Chcę, by fani zobaczyli Iwa, który fajnie obala i walczy w parterze - podsumował.

 

Gala UFC Fight Night 270 z udziałem Iwo Baraniewskiego już w sobotę 21 marca. Początek od godziny 21:00. Transmisja w Polsacie Sport 2 oraz na platformie Polsat Box Go.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie