Kołecki zabrał głos nt. najbliższego rywala. Wiemy, na co musi uważać
Szymon Kołecki już w najbliższy piątek zawalczy o tytuł mistrza Babilon MMA w kategorii ciężkiej. Jego rywalem będzie Stuart Austin. - Jest wymagający, organizacja się postarała, by było godnie. Myślę, że jest czołówką europejską - ocenił Kołecki.

Szymon Kołecki pod koniec 2024 roku wrócił do klatki po ponad trzyletniej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi. Od tamtej pory stoczył cztery pojedynki - trzy wygrał i w jednym poniósł porażkę. Ostatnio zrewanżował się Marcinowi Łazarzowi za lipcową przegraną, znokautował go w trzeciej rundzie i został mistrzem Babilon MMA w kategorii półciężkiej.
ZOBACZ TAKŻE: Oto, jak wyglądała ostatnia walka Kołeckiego! Tak został mistrzem Babilon MMA
Teraz złoty medalista olimpijski zawalczy o drugi pas - tym razem wagi ciężkiej - z doświadczonym Stuartem Austinem. Anglik walczył w przeszłości dla takich organizacji jak m.in. PFL, Bellator czy Oktagon. Mało tego, pokonał obecnego mistrza wagi ciężkiej UFC Toma Aspinalla przez poddanie.
- Na pewno rywal jest wymagający, organizacja się postarała, by było godnie. Myślę, że Stuart Austin jest czołówką europejską. Nasze zestawienie jest bardzo dobre i zasługujemy, by zawalczyć o pas - ocenił Kołecki w rozmowie z Polsatem Sport.
Po raz ostatni Austin pojawił się w klatce w sierpniu ubiegłego roku, kiedy szybko pokonał Sandro Vieirę. Było to dla niego 19. zwycięstwo w karierze.
- Jego atutem są zapasy ofensywne. Potrafi dobrze dociskać do siatki i obalać za dwie nogi, zresztą za jedną również. (...) Ma dobrą kontrolę w parterze. Myślę, że nie można pod nim zostawać za długo, bo potem ciężko wstać. Nieźle wskakuje z lewym sierpowym, ma mocne ciosy, natomiast rzadziej z tego korzysta niż z zapasów. Jest to mocny zawodnik, z dużym doświadczeniem - przyznał.
Jak się okazuje, do walki z Austinem mogło wcale nie dojść. Chętny na pojedynek z Kołeckim był jeszcze Marcin Sianos.
- Nie wiem, czy przez chwilę organizacja go nie rozważała, ale na szczęście z tego zrezygnowała. Stuart jest zupełnie innej klasy rywalem - tłumaczył.
- Dlaczego? - dopytał dziennikarz Polsatu Sport Igor Marczak.
- Dlatego, że Marcin ma przegrane cztery walki z rzędu. Jak można dać walkę o pas w porządnej federacji zawodnikowi po takiej serii - podsumował Kołecki.



