Szwedzkie media aż huczą po tym, co stało się w czwartek. "Czeka nas horror"

Piłka nożna

Szwedzkie media oceniły wyniki meczów barażowych w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata jako w miarę przewidywalne i podkreśliły, że we wtorek w finale walki o mundial spotkają się dwie silne drużyny. "W Sztokholmie czeka nas prawdziwy horror o wszystko" – nawiązały do meczu z Polską.

Piłkarz w niebieskim stroju z numerem 17 próbuje odebrać piłkę bramkarzowi, podczas gdy inny zawodnik w żółtym stroju biegnie w tle.
fot. PAP/EPA
Viktor Gyokeres błyszczał w meczu z Ukrainą

W czwartek Polska pokonała Albanię 2:1, a Szwecja wygrała z Ukrainą 3:1.

 

ZOBACZ TAKŻE: Bednarek zabrał głos po błędzie w meczu z Albanią. Wspomniał o Kiwiorze

 

W zgodnej opinii mediów w Szwecji, potyczka w hiszpańskiej Walencji okazała się pokazem siły szwedzkiego futbolu pod wodzą nowego selekcjonera - Grahama Pottera oraz popisem "potwór z Arsenalu", jak określono Viktora Gyokeresa, który strzelił wszystkie trzy gole. Według dziennika "Aftonbladet" bohater meczu zasłużył na przydomek "straszny".

 

Gazeta dodała, że pozostający do tej pory w reprezentacyjnym cieniu piłkarz pokazał niespotykaną od dawna w szwedzkiej drużynie skuteczność.

 

Dziennik "Expressen" dodał, że Szwecja ma nowego superbohatera i dzięki niemu jest już jedną nogą na mundialu, lecz w decydującym starciu czeka na nią "nieprzewidywalna Polska ze swoim gigantem Robertem Lewandowskim", więc we wtorek "szykuje się wieczór jak z horroru".

 

Portal piłkarski "Fotbollskanalen" ocenił, że w czwartek w Hiszpanii to była "stara, cyniczna, defensywna Szwecja, lecz z szybkim, dobrym atakiem". Dodano, że to nie był "futbol w wydaniu sexy czy rozrywkowym, lecz zimny, ale skuteczny".

 

"Widać, że nasz nowy przywódca Graham Potter, który spędził w Szwecji wiele lat, dokładnie wie, na czym ta gra w naszym wydaniu polega. Przeanalizował eliminacyjną katastrofę i widać, że wyciągnął wnioski. Gramy dalej i do tego... zaskakująco dobrze" - skomentował kanał telewizji publicznej SVT.

 

Stacja przypomniała, że Polska długo przegrywała z Albanią na własnym Stadionie Narodowym "przy niewiarygodnym ryku publiczności", lecz w końcu nadeszło otrzeźwienie i przełamanie.

 

"Najpierw światowej klasy napastnik i as Barcelony Robert Lewandowski strzelił wyrównującego gola, a później Piotr Zieliński zarezerwował Polakom bilet do Sztokholmu" - wskazano.

 

"We wtorek możemy się spodziewać prawdziwie żądnych krwi Wikingów w walce o wszystko, ponieważ bilet na mistrzostwa świata jest tylko jeden" - zaznaczył dziennik "Goeteborgs Posten".

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie