Iwanow: W życiu ważne są tylko chwile. Który z Polaków z europejskim trofeum?
Wygląda na to, że w tym roku w najlepszych czwórkach Champions League, Ligi Europy i Ligi Konferencji znajdą się tylko przedstawiciele „Top 5” oraz Szachtar Donieck. Ten sam Szachtar, który powinien być solą w oku Lecha Poznań. Przecież „Kolejorz” mógł i powinien ukraiński zespół wyeliminować.

W 1/4 finału rywalem byłoby AZ Alkmaar i choć w piłce pewnym nie można być niczego, to w mojej ocenie to nie Holendrzy byliby faworytem. Półfinał byłby w zasięgu ręki. A czy coś więcej? W życiu ważne są tylko chwile. Tej w marcu Lech złapać nie zdołał. Wymknęła mu się w dogodnym momencie nawet mimo fatalnego pierwszego meczu. Niestety.
ZOBACZ TAKŻE: Koszmar Arkadiusza Milika! Niebywałe. To już koniec?
W pucharach została już tylko garstka polskich piłkarzy. We wtorek pożegnał się z nimi Robert Lewandowski, jedyny polski piłkarz ofensywny, który dotarł na najlepszej ósemki. I jedyny z Ligi Mistrzów na tym etapie. Poza tym mamy samych obrońców i jednego defensywnego pomocnika: Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka w FC Porto oraz Matty’ego Casha w Aston Vilii - to w Lidze Europy. W Conference League Kacpra Potulskiego z FSV Mainz i Maxiego Oyedele ze Strasburga. Dalej w tych rozgrywkach dalej grać będzie tylko jeden z tej dwójki i to prawdopodobnie przedstawiciel Bundesligi. Co ciekawe, żadnego z nich na ostatnim zgrupowaniu pierwszej reprezentacji nie było. Dla Kacpra miało być za wcześnie i trafił do młodzieżówki. Były zawodnik Legii dopiero zaczynał częstsze granie we francuskiej Ligue 1. Ale wniosek z powyższej wyliczanki jest taki, że nie licząc „Lewego”, najdalej w europejskich pucharach zaszli obrońcy. I to ci, którzy za baraże o mistrzostwa świata zebrali największe cięgi.
Duża część Polski trzyma kciuki za FC Porto, żałując jednocześnie, że Francesco Farioli nie wpisał zimą na europejską listę Oskara Pietuszewskiego. Piłkarz ofensywny, atakujący, zawsze budzi większą atencję „normalnego” kibica. Nie wszyscy doceniają rzetelną grę w obronie czy mrówczą pracę „szóstki”, której – jak często się mówi – nie widzi się gołym okiem. Drużyna z Estadio Do Dragao w pierwszym meczu z Nottingham Forrest nie wykorzystała swej przewagi, remisując tylko 1:1. Porto jest o krok od zdobycia tytułu w kraju, wystawiło skład najmocniejszy. Anglicy walczą o pozostanie w Premier League, sięgnęli więc jedynie po dwóch graczy występujących regularnie w lidze. Wiadomo, co będzie dla nich ważniejsze. Wygranie Ligi Europy jest kuszące, bo da to Champions League. Ale granie tam jako zespół drugoligowy brzmi już niedorzecznie. Zobaczymy, jakie będzie nastawienie w rewanżu, choć nikt przecież czerwonego dywanu przed Porto nie rozłoży.
Ostatnim polskim piłkarzem, który zdobył europejskie trofeum (LK 2023), był Łukasz Fabiański z West Hamem, ale jako bramkarz rezerwowy. Wcześniej ten sam laur, czyli Liga Konferencji, padł łupem Nicoli Zalewskiego z Romą Jose Mourinho. „Lewy” zdobył Ligę Mistrzów tylko raz i to jeszcze z Bayernem Monachium w 2020 roku. Jeszcze dalej wstecz mamy dwa triumfy Grzegorza Krychowiaka z Sevillą w Lidze Europy. I to tyle, jeśli chodzi o ostatnie dwie dekady. Teraz, jeśli miałbym kreować na kolejnego naszego piłkarza, który może w maju wznieść któryś z europejskich pucharów, postawiłbym na Casha. Bo gra w najmocniejszym klubie z całej ósemki LE. Szkoda tylko, że w języku polskim nie jest najmocniejszy.
Przejdź na Polsatsport.pl