Lowery praktycznie od narodzin cierpiał na rzadki rodzaj nowotworu - neuroblastomę (nerwiak zarodkowy). Po dwóch latach chemioterapii chłopak był wolny od raka i mógł zacząć zupełnie inne, normalne życie. Niestety, w czerwcu zeszłego roku złośliwa choroba wróciła ze zdwojoną mocą, a lekarze powtarzali, że leczenie tylko w małym stopniu wydłuża jego życie. Sytuacja była więc bardzo zła, ale on nigdy się nie poddawał. Większość klubów Premier League i nie tylko mocno wspierało małego fana Sunderlandu.

W zeszłym roku zebrano nawet 700 tysięcy funtów, by chłopak mógł przejść leczenie w Stanach Zjednoczonych, lecz lekarze stwierdzili, że rak jest w zbyt poważnej fazie, by można było coś zmienić. Konsultant Bradley dodał nawet, że gdyby on mógł decydować, to zaniechałby leczenia po to, by nie męczyć już organizmy Lowery'ego.

Chłopak zdawał sobie sprawę z czekających go dramatycznych chwil, ale nawet na moment się nie poddał. Regularnie spełniał marzenia, a jednym z nich było zdobycie bramki na stadionie Sunderlandu. Akurat tak się złożyło, że mecz miała tam rozegrać Chelsea - późniejszy mistrz Anglii. Piłkarze "The Blues" zostali poproszeni o wcześniejszy przyjazd na Stadium of Light, gdzie wzięli udział w procesie uszczęśliwienia Lowery'ego. Młody Bradley pokonał Asmira Begovica ku radości zebranych fanów.

Lowery w szczególności zaprzyjaźnił się z Jermainem Defoe - byłym już graczem Sunderlandu. Internet wiele razy obiegały zdjęcia, na których angielski piłkarz przebywa z chłopcem. Sam Defoe podkreślał, że ich znajomość przetrwa na lata. Ostatnie dni nie były też łatwe dla niego - po tym, jak pojawił się na konferencji prasowej już jako piłkarz Bournemouth nie wytrzymał emocji. Popłakał się, ale miał powód.

Ostatnie dni nie były optymistyczne dla Lowery'ego, który miał problemy z oddychaniem. Dla jego rodziców stało się jasne, że najgorsza wiadomość to kwestia czasu. Ostatecznie 6-latek zmarł w piątek.

Mój odważny chłopiec odszedł do aniołów 7 lipca 2017 roku o 13:35 w rękach mamy i taty otoczonych rodziną. Był naszym superbohaterem, stoczył największą walkę, ale był potrzebny w innym miejscu. Nie ma słów, które opiszą, jak bardzo są złamane nasze serca. Dziękujemy wszystkim za wsparcie i miłe słowa. Śpij dobrze i lataj wysoko razem z aniołami - napisano w oficjalnym oświadczeniu rodziny.

 

Śmiercią Lowery'ego jest poruszona piłkarska Anglia.