San Valentino Volley i Fenice Cerignola rozgrywały mecz w jednej z niższych klas rozgrywkowych we Włoszech, kiedy doszło do dość absurdalnej sytuacji. W trzecim secie do hali wkroczyło czterech funkcjonariuszy policji, którzy zaczęli identyfikować widzów spotkania. Musieli sprawdzić, kto - oprócz zawodników i sztabu szkoleniowego obu zespołów - jest niezbędny, aby rozegrać mecz do końca.
 
Jak można się domyślić, niższa klasa rozgrywkowa nie przyciągnęła na trybuny tłumów, więc całe przedsięwzięcie trwało około piętnastu minut. Policjanci doszli do wniosku, że zbędne są dwie osoby, będące członkami jednego z klubów.
 
Po meczu dowiedzieliśmy się, że chodziło o względy bezpieczeństwa. Policjanci nie chcieli ryzykować zdrowia kibiców ze względu na potencjalne zagrożenie płynące ze strony... drzwi. Otóż hala w mieście Andria posiada wielkie żelazne drzwi, które zeszłego roku zawaliły się podczas treningu. 
 
Na szczęście wówczas nie było żadnych poszkodowanych, ale widocznie tego dnia ktoś uznał, że ponownie istnieje takowe zagrożenie...