Mistrzowie Polski po 13 kolejkach mają na swoim koncie 13 punktów i zajmują piątą lokatę w tabeli grupy B. Tracą dwa do niemieckiego THW Kiel, który to zespół pokonali dwukrotnie w tym sezonie. Zajecie czwartej pozycji na koniec rundy zasadniczej jest istotne, bo wtedy rewanżowe spotkanie pierwszej rundy play off rozegraliby na własnym parkiecie.

 

Aby tak się stało ekipa trenera Dujszebajewa musi pokonać w sobotę mistrza Białorusi i liczyć na porażkę przedstawiciela Bundesligi w wyjazdowym starciu z francuskim PSG.

 

"Walczymy o czwartą pozycję, ale nie wszystko w tej kwestii zależy od nas. My przede wszystkim musimy w sobotę wyjść na boisko i wywalczyć dwa punkty. Czy to wystarczy do osiągnięcia celu, dowiemy się po zakończeniu meczu w Paryżu" – zaznaczył trener VIVE.

 

Drużyna kielecka jest faworytem najbliższej konfrontacji, ale tydzień temu zespół z Brześcia sprawił olbrzymią sensację pokonując we własnej hali ekipę Nikoli Karabatica - Paris Saint-Germain.

 

"To bardzo groźny zespół, regularny uczestnik Ligi Mistrzów. Ma w swoim składzie bardzo doświadczonych zawodników. Czech Pavel Horak ze świetnej strony pokazał się w ostatnich mistrzostwach Europy. Przez wiele lat grał w niemieckiej Bundeslidze i jest ogromnym wzmocnieniem na środku obrony zespołu z Brześcia. Świetni bramkarze Rade Mijatovic i Ivan Pesic, który rozegrał znakomity mecz przeciwko drużynie z Paryża. To ekipa, która może sprawić kłopoty każdemu" - komplementował rywala Dujszebajew.

 

Na inaugurację rozgrywek kielczanie przegrali na Białorusi 25:28, ale skrzydłowy VIVE Manuel Strlek nie traktuje sobotniej konfrontacji jako rewanżu za tamto niepowodzenie.

 

"Mamy swoje cele do zrealizowania - walczymy o zwycięstwo i czwartą pozycję w grupie. Poza tym jesteśmy w tej chwili w dużo lepszej dyspozycji niż we wrześniu ubiegłego roku. Nasza forma idzie w górę i będziemy się starać to potwierdzić w sobotę przed własną publicznością" – zapowiedział chorwacki szczypiornista.

 

Przeciwko białoruskiej drużynie nie zagra Bartłomiej Bis. Obrotowy PGE VIVE w ostatnim ligowym meczu ze Spójnią Gdynia doznał groźnej kontuzji i czeka go operacja. Według wstępnych prognoz zawodnik na parkiet wróci dopiero pod koniec roku. Pod znakiem zapytania stoi też występ uskarżającego się na ból pleców Marko Mamica.

 

Sobotni mecz w Kielcach rozpocznie się o godz. 16.