O zwycięstwie Predators przesądził dopiero gol w drugiej części dogrywki. Gdy zegar pokazywał 5.37, Kevin Fiala zdobył swoją trzecią bramkę w fazie play off, a drugą w rywalizacji z Jets.

 

Niewiele ponad minutę przed zakończeniem trzeciej tercji gospodarze prowadzili 4:3, ale wówczas zespół z Winnipeg zdjął bramkarza i przypuścił skuteczny szturm na bramkę rywali. Na listę strzelców wpisał się wówczas Mark Scheifele. Był to jego drugi gol tego wieczoru, czwarty w półfinale i ósmy w play off, co jest jego najlepszym osiągnięciem w karierze.

 

Trzeci mecz odbędzie się we wtorkowy wieczór w Winnipeg.

 

W drugim niedzielnym meczu Washington Capitals pokonali u siebie Pittsburgh Penguins 4:1, choć goście mieli wiele uwag do pracy sędziów. Domagali się m.in. wykluczenia napastnika rywali Toma Wilsona za nieprzepisowy atak na obrońcy Brianie Dumoulin. Arbitrzy zdecydowali inaczej, wciąż jednak istnieje możliwość, że Wilson będzie musiał odpowiadać przed władzami ligi.

 

"Pingwiny" były ponadto rozczarowane nieuznaniem bramki w drugiej tercji, przy stanie 0:2. Szwed Patric Hornqvist był przekonany, że pokonał bramkarza rywali dobitką po uderzeniu Sidneya Crosby'ego.

 

"Z mojego kąta wyglądało na to, że krążek wpadł do bramki" - powiedział. "To dość oczywiste, że był gol" - dodał Crosby.

 

Na jednej z powtórek dopatrzono się widocznego kawałka lodu między linią bramki a krążkiem.

 

"Na sto procent to był gol. Nie zgadzamy się w tej sprawie z ligą, ale nie mamy na to wpływu" - skomentował trener gości Michael Sullivan.

Kolejne spotkanie tych drużyn zaplanowano na wtorek w Pittsburghu.