Imaz to kluczowy zawodnik "Białej Gwiazdy", autor sześciu goli. Do tej pory w każdym spotkaniu wychodził w podstawowym składzie. We wtorek, podczas treningu, doznał jednak kontuzji mięśniowej i od tego czasu poddaje się zabiegom rehabilitacyjnym.

 

- Nasz sztab medyczny walczy, aby wrócił do zdrowia jak najszybciej. Nie jestem jednak optymistą jeśli chodzi o jego występ przeciwko Jagiellonii. Będziemy musieli sobie poradzić bez niego, mimo że jest bardzo ważną postacią w zespole. Jego kontuzja to szansa dla innych zawodników. Mam już gotowy wyjściowy skład – przyznał Stolarczyk.

 

Wszystko wskazuje na to, że na pozycji ofensywnego pomocnika Imaza zastąpi Rafał Boguski, a jego miejsce na skrzydle zajmie Marko Kolar. Do dyspozycji trenera, po dwóch meczach pauzy, będzie defensywny pomocnik Vullnet Basha, którego absencja była mocno odczuwalna.

 

- Od tygodnia już normalnie trenuje. Wcześniej był pod opieką rehabilitantów. Przygotowuje się do tego spotkania i mogę na niego liczyć – przyznał szkoleniowiec "Białej Gwiazdy".

 

Wisła przeżywa ostatnio kryzys formy. W dwóch ostatnich wyjazdowych meczach krakowanie ponieśli dwie porażki – 1:4 z Arką Gdynia i 0:2 z Miedzią Legnica. Spory wpływ na taką postawę piłkarzy ma niepewna sytuacja związana z przyszłością zadłużonej Wisły.

 

- Rzeczywiście te dwa spotkanie nie były dobre w naszym wykonaniu. Borykamy się z wieloma problemami. Nie może pozytywnie wpływać na zawodników, gdy czytają, że ich klubu może za chwilę nie być. Oczywiście to nie jest wytłumaczenie naszych porażek, ale prowadzenie zespołu w takiej sytuacji jest o wiele trudniejsze – wyjawił Stolarczyk, który jednocześnie podkreślił w pełni profesjonalne podejście piłkarzy do ich obowiązków.

 

- Cieszę się, że do tego momentu ci zawodnicy wytrzymują ciśnienie. Ten zespół posiada duży potencjał, musimy dążyć do tego, aby go wykorzystać. Nasze sportowe przyczyny porażek zostały jasno zdiagnozowane. Wiemy, co mamy poprawić i nad tym pracujemy. Jestem przekonany, że wrócimy na tory. Mamy trudny okres, ale to zdarza się w trakcie rozgrywek i trzeba dążyć do tego, aby trwał jak najkrócej. To są takie momenty, w których trzeba pokazać coś więcej, niż tylko swoje umiejętności – wyjaśnił.

 

W Wiśle trwa wyczekiwanie na zmiany. Niewykluczone, że w najbliższym czasie dojdzie do zmian właścicielskich, które uratowałyby przyszłość klubu. Przejęciem piłkarskiej spółki od Towarzystwa Sportowego Wisła zainteresowane jest konsorcjum złożone z czterech krakowskich biznesmenów. Możliwa też jest opcja, że klub zostanie wykupiony przez zagranicznego kontrahenta.

 

- Wsród zawodników panuje przeświadczenie, że nasze problemy mogą się skończyć każdego następnego dnia i to, co robimy teraz, to będzie wymierne na koniec sezonu. Nie możemy podchodzić do tego, że będzie jakaś destrukcja i wszystko potoczy się według negatywnego scenariusza, o którym piszą media. Musimy do tego podchodzić tak, aby w naszych głowach pozostał pozytywny przekaz – powiedział Stolarczyk, który zaapelował do kibiców, aby zjawili się w sobotę na trybunach. Ich liczna obecność pomoże nie tylko piłkarzom, ale pozwoli władzom klubu w zebraniu środków finansowych na zapłatę za wynajem stadionu.

 

Wisła, zgodnie z podpisaną umową, ma 48 godzin przed rozpoczęciem spotkania przelać na konto miasta kwotę 123 tysięcy złotych. Władze Krakowa przychyliły się do prośby klubu i przełożyły termin zapłaty na 12 grudnia, dzięki czemu będzie można przeznaczyć na ten cel dochód z dnia meczowego.

 

Sobotnie spotkanie Wisły z Jagiellonią rozpocznie się o godz. 20.30. W poprzednim meczu tych zespołów w Białymstoku gospodarze wygrali 1:0.