Świątek otwarcie przed startem kolejnego turnieju! "Wciąż się poznajemy"
Czwarta w światowym rankingu tenisistek Iga Świątek w środę meczem w Stuttgarcie z Niemką Laurą Siegemund rozpocznie najbardziej ulubioną, "ziemną" część sezonu w cyklu WTA. Ma to być nowe rozdanie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej - z nowym trenerem i po kilku miesiącach słabszej formy.

Rozstawiona z numerem trzy Świątek od drugiej rundy rozpocznie zmagania w Stuttgarcie, gdzie triumfowała w 2022 i 2023 roku. Za każdym razem pokonała w finale aktualną liderkę światowego rankingu - Białorusinkę Arynę Sabalenkę, która wycofała się z tegorocznej edycji turnieju z powodu kontuzji.
Impreza mająca rangę WTA 500 ma być otwarciem nowego rozdziału w karierze 24-letniej Polki. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zanotowała bowiem najsłabszy start sezonu od kiedy wspięła się na szczyt światowego tenisa. Po raz pierwszy od sześciu lat nie dotarła do półfinału żadnej imprezy, a drugi rok z rzędu nie wygrała turnieju w trzech pierwszych miesiącach. Jej dorobek z czterech startów to trzy ćwierćfinały oraz... spadek w światowym rankingu z drugiego na czwarte miejsce.
ZOBACZ TAKŻE: Awans Carlosa Alcaraza w Barcelonie!
W ostatniej imprezie rangi WTA 1000 w Miami odpadła w drugiej rundzie po niespodziewanej porażce z Magdą Linette. Poprzednio udział w turnieju po inauguracyjnym pojedynku zakończyła w sierpniu 2021.
Załamania dyspozycji w trakcie meczów określiła, jako "najgorszy koszmar, jaki może przytrafić się czołowej tenisistce". - Muszę to przeżyć i znaleźć rozwiązanie - zaznaczyła.
Odpowiedzią na problemy ma być zmiana trenera. Po zakończeniu współpracy z Belgiem Wimem Fissette'em Świątek zdecydowała się na zatrudnienie Hiszpana Francisco Roiga, najbardziej znanego z długoletniej współpracy ze swoim rodakiem Rafaelem Nadalem, jednym z najlepszych tenisistów w historii, specjalisty od kortów ziemnych. 22-krotny triumfator wielkoszlemowy towarzyszył jej w treningach w swojej akademii na Majorce i był dla niej inspiracją.
- Bardzo się cieszę, że mogę zacząć pracę z Francisco. Szukałam kogoś z dobrym okiem w sprawach technicznych, ale też kogoś, kto ma wystarczające doświadczenie, aby pomóc mi w różnych sytuacjach – podkreśliła Raszynianka podczas konferencji prasowej przed imprezą w Stuttgarcie.
- To początek. Wciąż się poznajemy, ale idzie naprawdę niesamowicie. Udało mi się znaleźć nowego trenera dość szybko, co nie jest łatwe. A kiedy robi się to w środku sezonu, to dobrze jest mieć poczucie bezpieczeństwa. Dlatego cieszę się, że mogłam już spokojnie trenować z Francisco na Majorce. Chciałam tam pojechać, bo znałam tamtejsze obiekty i kort. Wiedziałam, że wykonam solidną pracę bez żadnych dodatkowych rozpraszaczy - dodała.
W Stuttgarcie w środę rywalką Świątek, która w 1. rundzie miała "wolny los", będzie Siegemund. Niemka w swoim premierowym spotkaniu miała zagrać z Magdaleną Fręch, ale Polka wycofała się z turnieju. Zastąpiła ją Bułgarka Wiktoria Tomowa, którą Siegemund pokonała 4:6, 7:6 (7-4), 6:1.
Świątek z 38-letnią tenisistką z Filderstadt grała do tej pory dwukrotnie i oba mecze pewnie wygrała. Przed rozpoczęciem zmagań w Niemczech czwarta tenisistka światowego rankingu nie chciała jednak mówić o konkretnych celach.
- Moje oczekiwania to po prostu poprawa gry na treningach, potem w meczach, ale nie będę dla siebie zbyt surowa. Nie będę wyciągać zbyt pochopnych wniosków, ale zrobię to po pełnym cyklu. To nie sprint, to maraton. Jeśli jednak zdobyłaś już tyle tytułów, to zawsze będą jakieś oczekiwania wobec siebie i otoczenia - podkreśliła podopieczna trenera Roiga.
W ćwierćfinale w Stuttgarcie może trafić na Jelenę Ostapenko, z którą nigdy nie wygrała. Przed rokiem Polka odpadła tu w ćwierćfinale właśnie po porażce z Łotyszką.
W puli nagród jest 1,2 mln euro. Finał zaplanowano na niedzielę.
Przejdź na Polsatsport.pl
