Bożena Pieczko: Zanim przejdziemy do kwestii przygotowań i pytań o galę w Radomiu spytam o ewentualny pojedynek z Krzysztofem Zimnochem. Czy taki temat był, czy to tylko plotka?

Szymon Kołecki: Rzeczywiście coś takiego było rozważane, szczególnie przez Tomasza Babilońskiego, ponieważ Zimnoch też zamierza walczyć w MMA. Może nie było to analizowane na 100 procent, ale potwierdzam, że coś było na rzeczy.

Jeśli chodzi o marcową galę w Radomiu, to wracasz do kategorii półciężkiej (-93 kg). Czy jest to powrót na stałe?

Myślę, że to się jeszcze okaże. Wszystko zależy od tego, jakich przeciwników postawi przede mną promotor. Mam jeszcze kilka gal w Babilonie i to Tomek decyduje z kim będę walczył. Ja mogę startować zarówno w wadze półciężkiej jak i ciężkiej, ale nie chciałbym na pewno ścierać się z przeciwnikami, którzy nominalnie ważą 125 kg i zbijają do 120. Myślę, że moja naturalną kategorią jest półciężka.

Czego możemy oczekiwać po twoim rywalu?

Łukasz Borowski może i nie ma jakiegoś imponującego rekordu (4-7, 2 KO, 1 SUB), ale kapitulował tylko przed naprawdę dobrymi rywalami i na pewno nie ma się czego wstydzić. Jest z pewnością bardzo doświadczonym zawodnikiem taekwondo i kickboxingu, także stójkę, ciosy i kopnięcia ma bardzo groźne. W parterze również porusza się bardzo dobrze. Ma on nieprzeciętne umiejętności, o których ten rekord nie świadczy i będzie on dla mnie bardzo poważnym przeciwnikiem.

Czy w porównaniu do poprzednich rywali poprzeczka poszła jeszcze wyżej?

Wydaje mi się, że Łukasz jest na podobnym poziomie sportowym, co moi poprzedni rywale, ale jest od nich dużo twardszy. W jego dotychczasowej karierze sportowej nikt go jeszcze nie znokautował. Jeżeli przegrywał walki, to tylko przez poddania i decyzje. Jest twardy, odważny, nie boi się podejmować wyzwań i na pewno stawi wielki opór.

Cała rozmowa z Szymonem Kołeckim w załączonym materiale wideo.