Czwartkowy atak McGregora i jego ekipy na autobus przewożący część zawodników gali UFC 223 wstrząsnął światem sportów walki. Celem napadu był Nurmagomedov, który jest poważnie skonfliktowany z Irlandczykiem i członkami jego teamu.

- Śmieszy mnie zachowanie McGregora. Wybił okno w busie pełnym ludzi. Rzucał różnymi przedmiotami, ale dlaczego nie wszedł do środka? Skoro jest taki twardy to mógł załatwićto tylko ze mną, jeden na jednego - skomentował całe zajście Nurmagomedov.

- Jeżeli on chce ze mną coś załatwić to ja jestem otwarty. Niech wyśle mi adres, przyjadę. To dla mnie żaden problem. Możemy spotkać się jeden na jednego, albo większą grupą, możemy to zrobić - dodał.  

Iskrą zapalną, która przerodziła się w dużych rozmiarów pożar była sytuacja w hotelu w którym przebywali bohaterowie sobotniej gali. Na jednym z korytarzy "Dagestański Orzeł" starł się z Artemem Lobovem (13-14-1-1NC, 4 KO, 2 SUB) i spoliczkował go. Hotelowa scysja znalazł swój finał w podziemnej hali po dniu medialnym na Brooklynie.

- W autobusie nie było nawet całej mojej ekipy. Zamiast tego ucierpieli inni zawodnicy, w tym kobiety - Rose Namajunas i Karolina Kowalkiewicz. Gangster nie rzuca krzesłami w samochody, nie musi - podsumował.