Sordyl: Ta drużyna rosła z dnia na dzień

Siatkówka
Sordyl: Ta drużyna rosła z dnia na dzień
fot. cev.lu

– Po turnieju, jako sztab bardzo pozytywnie oceniamy tę grupę chłopaków, którzy po pierwszym, bardzo niefortunnym spotkaniu z Białorusią, z pełną świadomością walczyli o to, by nie odpaść z mistrzostw Europy. Ta drużyna rosła z dnia na dzień, co napawało optymizmem nas, a co ważne – również samych zawodników – powiedział selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski juniorów Mariusz Sordyl.

Siatkarze reprezentacji Polski U–20 zajęli drugie miejsce na turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw Europy rozegranym w ukraińskich Czerkasach. Po porażce w inauguracyjnym meczu z Białorusią (0:3), wygrali dwa kolejne starcia przeciwko Ukrainie (3:1) oraz Chorwacji (3:0). O awans będą musieli powalczyć w kolejnej rundzie kwalifikacji.

 

Po zakończeniu turnieju porozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Sordylem na temat przebiegu zawodów i o dalszych planach reprezentacji juniorów.

 

Robert Murawski: Jak Pan ocenia pierwszy okres pracy z reprezentacją?

 

Mariusz Sordyl: Myślę, że warto, by wszyscy poznali historię tej grupy. Jak długo przygotowywaliśmy się do kwalifikacji? Został zaproponowany plan, który optymalnie wykorzystywał czas na przygotowania. W pierwszych dwóch tygodniach dokonaliśmy przeglądu wszystkich zawodników, którzy byli kandydatami do reprezentacji. Pojawiło się również sześciu nowych siatkarzy, spoza Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Przez te dwa tygodnie wykonaliśmy dużo pracy ogólnej. Ustaliliśmy kilka podstawowych kanonów naszej drużyny. W związku z tym, że przed kwalifikacjami rozgrywane były mistrzostwa Polski, tuż przed tym turniejem mieliśmy pięciodniowe konsultacje, na których planowaliśmy rozpoczęcie treningu z naciskiem na taktykę grania. Niestety, musieliśmy to przełożyć, ponieważ kluby nie puściły pięciu zawodników spoza Spały.

 

W kolejnym tygodniu chłopcy pojechali na mistrzostwa Polski, gdzie rozegrali pięć spotkań. Po turnieju spotkaliśmy się w Spale i zostało nam pięć treningów i dwa spotkania towarzyskie na to, by ten nowy zespół taktycznie przygotować do kwalifikacji. W zespole pojawili się nowi zawodnicy, m.in. rozgrywający i przyjmujący, a dla Mateusza Poręby była to pierwsza większa impreza.

 

Stworzyliśmy więc właściwie nową drużynę, która potrzebuje czasu i dla której każdy dzień pracy, jest dniem ważnym.

 

Co było przyczyną porażki z Białorusią? Jakie były okoliczności tego meczu, który tak naprawdę przesądził o tym, że polscy siatkarze nie uzyskali bezpośredniego awansu do finałów ME?

 

To, co wraz z Michałem Bąkiewiczem widzieliśmy przed kwalifikacjami, napawało nas optymizmem, choć czasu mieliśmy bardzo niewiele.

 

Pojechaliśmy na kwalifikacje, gdzie okazało się, że pierwszy mecz graliśmy z najtrudniejszym rywalem z tej grupy. Białorusini grali bardzo mocną zagrywką, z którą mieliśmy sporo problemów i polegliśmy... Pierwszy ważny mecz o punkty – może zabrakło nam czasu, może motywacja była zbyt duża i to sparaliżowało zespół w najważniejszych momentach. Analizując to spotkanie, doszliśmy do wniosku, że przegraliśmy z drużyną sportowo solidniejszą i lepszą. To nie jest tak, że zespół z Białorusi grał przeciętnie i z nami wygrał. Oni grali bardzo dobre i solidne spotkanie. W tej drużynie z pewnością są zawodnicy, o których będzie się dużo mówiło podczas finałów mistrzostw Europy.

 

Jak drużyna zareagowała na tę porażkę?

 

Nagle okazało się, że nasza sytuacja nie jest zbyt komfortowa. Porażka 0:3 postawiła nas w bardzo trudnej sytuacji w kontekście przedłużenia szans na awans. Drużyna wykonała bardzo dużą pracę w czasie dwóch kolejnych dni – w bardzo trudnym meczu z Ukrainą oraz w spotkaniu z Chorwacją. Proszę mi wierzyć, że ta grupa po zakończeniu turnieju bardzo ucieszyła się z tego, że wywalczyła sobie kolejny okres pracy. W tym momencie mamy przynajmniej miesiąc, by popracować w komplecie. Każdy dzień pracy będzie działał na korzyść drużyny.

 

Jak ocena Pan występ reprezentacji na turnieju w Czerkasach?

 

Po tym turnieju, jako sztab bardzo pozytywnie oceniamy tę grupę chłopaków, którzy po pierwszym, bardzo niefortunnym spotkaniu z Białorusią, z pełną świadomością walczyli o to, by nie odpaść z mistrzostw Europy. Ta drużyna rosła z dnia na dzień, co napawało optymizmem nas, a co ważne – również samych zawodników. Do wyniku turnieju podchodzimy z pełną pokorą. Przed wyjazdem liczyliśmy na więcej, ale inauguracja nie ułożyła się po naszej myśli i przegraliśmy po sportowej walce. W kolejnych meczach walczyliśmy i w boju kreowaliśmy tożsamość tej drużyny. Chłopcy sobie z tym poradzili, to ważne w kontekście dalszej części kwalifikacji.

 

Jakie są plany przygotowań do turnieju III rundy kwalifikacyjnej, który zostanie rozegrany od 28 czerwca do 1 lipca?

 

Większość chłopców będzie teraz zdawać matury. Będziemy też monitorować sytuację Mateusza Janikowskiego, który przed mistrzostwami Polski doznał kontuzji stawu skokowego i nie zagrał w Czerkasach. Mam nadzieję, że po maturach, około 25 maja, w komplecie rozpoczniemy przygotowania. Chciałbym, byśmy mieli pełne cztery tygodnie pracy i rozegrali w tym czasie sześć spotkań towarzyskich, które pozwolą nam optymalnie przygotować się do tych kwalifikacji. Ta grupa rozegrała niewiele meczów o stawkę, wierzę więc, że każde kolejne takie spotkanie będzie działało na naszą korzyść. Te trzy kolejne mecze kwalifikacyjne również będą ważnym etapem budowania zespołu.

 

Czechy, Grecja, Hiszpania, Izrael, Łotwa, Rumunia, Serbia… Osiem drużyn, które zostaną podzielone na dwie grupy. W finałach ME pozostały już tylko dwa wolne miejsca. Jakie są szanse Polaków na tle tych rywali?

 

Ciężko powiedzieć. Czesi to ubiegłoroczni mistrzowie Europy kadetów, a okazało się, że przegrali rywalizację grupową z Finlandią, z którą my tydzień wcześniej pewnie wygraliśmy w meczach towarzyskich... Na tym etapie rozwoju zawodnika zmiana poziomu sportowego jest bardzo dynamiczna. Gdy już zostanie ustalony podział na grupy i miejsca turniejów kwalifikacyjnych, będziemy mogli rozpocząć przygotowania pod konkretnych rywali. Jedno jest pewne: to nie będą mecze łatwe, trzeba będzie walczyć. Nie jest tak, że nam się coś należy, reprezentacja Polski będzie musiała ciężko na ten awans zapracować. Chłopcy mają tego świadomość i chcą w tym okresie poświęcić wszystko, by ten cel zrealizować. To daje poczucie pewności, że droga, którą idziemy pozwoli nie tylko na wywalczenie awansu, ale również na twardą walkę w finałach ME.

 

Prowadzona przez Pana grupa z pewnością nie uniknie porównań ze starszymi kolegami ze złotej drużyny. Jak Pan na to reaguje, a jak na to reagują sami siatkarze? Czy nie czują z tego powodu presji?

 

Unikam jakichkolwiek porównań z poprzednikami, bo to są dwie różne drużyny. Każda grupa idzie swoją drogą. Nie ulega wątpliwości, że ta poprzednia stworzyła historię, która może przytłaczać. Jednak obecna reprezentacja pracuje na własny rachunek i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby również zapisała się w historii juniorskiej siatkówki i nad tym dziś pracujemy. Kwalifikacje na Ukrainie traktujemy jako etap budowy jakości, pewności i świadomości indywidualnej zawodników, co w perspektywie dalszej pracy daje nam solidny fundament w budowie drużyny zwycięzców.

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze