Możliwe czy nie?

Wilder ma brązowy medal olimpijski w kategorii 91 kilogramów, a gdyby zjadł jeden obiad mniej, to ostatnio z Louisem Ortizem wyszedłby jako junior ciężki. Podsumowując, jeśli chodzi o zrobienie samej wagi, nie miałbym z tym większych trudności. Piszę „większych”, bo wiadomo, że po ważeniu przybiera około pięciu kilogramów, ale z drugiej strony tak samo jest z każdym innym zawodnikiem wagi junior ciężkiej. Ten warunek podstawowy miałby więc spełniony, ale problemy zaczynają się później.

Skąd pieniądze? Gdzie czas?

Wilder mówi, że byłby w stanie kontynuować walki w wadze ciężkiej, a jednocześnie „zdominować” kategorię junior ciężką. Tutaj już problemów jest więcej. Zaczynając od tego, że rok ma tylko dwanaście miesięcy, więc trudno sobie wobrazić, by Wilder boksował mniej niż trzy razy w roku (a najprawdopodobniej więcej). „Bronze Bomber” trenuje – cytując jego szkoleniowca – „jak szaleniec”, więc nie bardzo wiem, kiedy znalazłby czas by toczyć walki, mieć obowiązkowy odpoczynek, znowu trenować, walczyć z najlepszymi i wygrywać. Druga znacznie ważniejsza sprawa, to oczywiście pieniądze – w junior ciężkiej nie zarabiałby nawet 1/3 tego co obecnie. Jak więc pogodziłby ryzyko występowania w wadze junior ciężkiej, wiedząc, że na przykład kontuzja eliminuje go z opłacanej przynajmniej trzy razy więcej walki w swojej koronnej kategorii wagowej?
 
Wilder w crusier to od razu "Numer 1"?

Niekoniecznie. Deontay w wadze ciężkiej ma nad rywalami prawie zawsze przewagę szybkości. Podczas obozów trenigowych nie jest dla Wildera niczym specjalnym trenowanie z pięściarzami nawet z wagi półciężkiej, więc ringowa szybkość i dynamika to zawsze jego przewaga w ringu. Z najlepszymi w junior ciężkiej – Usyk, Gassijew, Dorticos, Głowacki – tej szybkości nie byłoby już tak bardzo widać. Wilder idący jak szaleniec do przodu byłby idealnym celem do kontry, a taka, na przykład od Murata Gassijewa, jeśli nie skończyłaby walki, to na pewno zmieniłaby jej obraz. Z Usykiem byłoby Wilderowi może jeszcze trudniej, no Ukrainiec zawsze jest bardzo dobrze ustawiony, trudno go „namierzyć” i bardzo łatwo wpaść w jego pułapkę.

Podsumowując, brzmi dobrze, może nawet da się dobrze wytłumaczyć przeskoczenie Wildera na jedną walkę, ale zajęcie się serio najlepszymi i jednoczesne walki w obronie tytyłu, to już tylko mrzonki.