Przemysław Iwańczyk: Docelową imprezą dla polskich lekkoatletów są mistrzostwa Europy w Berlinie. Co sobie obiecujesz po ME?
 
Tomasz Majewski: Kontynuację pewnego trendu, a więc paru medalach, najlepiej złotych, a przede wszystkim dobrych występów polskiej reprezentacji.
 
Dwa ostatnie mistrzostwa udowodniły, że medale można zbierać hurtowo.
 
Jak się ma dobrą, zgraną reprezentację jest wielka szansa na dużą liczbę medali. Mamy gwiazdy, które będą błyszczały w Berlinie, są więc to pozytywy, które dają pewność krążków.
 
Zanim porozmawiamy o medalach, czas na kontrowersje. Marcelina Witek, polska oszczepniczka, która błysnęła na Diamentowej Lidze popisując się jednym z najlepszych rzutów w historii Polski. Nie jedzie do Berlina, mimo że spełniła minimum, przez co rozpętała się burza...
 
Głównie medialna. Warunkiem jest bieżąca forma, której niestety nie ma. To są problemy zdrowotne, a niedoleczone kontuzje w sporcie są bardzo groźne, szczególnie w młodym wieku. Czasami trzeba odpuścić. Wiem, że to jest młoda, ambitna zawodniczka, ale lepiej pomyśleć o przyszłości, żeby nie zepsuć swoich kolejnych startów.
 
W was, działaczach PZLA jest obawa, że zrobi sobie większą krzywdę czy chodzi o wynik?
 
Oczywiście chodzi o zdrowie, wynik to sprawa drugorzędna. Żaden z zawodników nie jest w komfortowej sytuacji, gdy jedzie na turniej bez pełni formy, kiedy coś boli. Nikogo nie cieszy zajęcie ostatniego miejsca czy miejsca poniżej swoich możliwości.
 
Marcelina twierdzi, że jest kryterium, które wypełniła. Jest to przerzucanie się argumentami...
 
Niestety Marcelina nie wypełniła wszystkich kryteriów. Zawodnik musi być zdrowy i prezentować dobrą formę przed samymi mistrzostwami. Sezon jest długi i w tej chwili jej wyniki różnią się o kilkanaście metrów względem najlepszych startów. Lepiej dla niej, żeby nie jechała, my nie wysyłamy jej z troski. Chcemy zawodniczkę, która powalczy o medale na kolejnych imprezach, a nie zawodniczkę, która wraca bez sił po skomplikowanej kontuzji.
 
Nie podejrzewam, żeby trener Marceliny i zarazem jej ojciec, były oszczepnik był osobą nieświadomą. On twierdzi, że jego córka jechać powinna...
 
Trenerzy czasami są bardziej ambitni od zawodników. Ostatnie wyniki nie dają jej niestety żadnych szans. Jeżeli się rzuca 15 metrów bliżej niż na początku sezonu, nie ma przypadku. Wtedy przydaje się doświadczenie związku i specjalistów, żeby takie zagrożenia eliminować.
 
Wyznaczyliście jakiś cel minimum jeśli chodzi o miejsce medalowe na ME w Berlinie?
 
Zawsze są założenia sportowe przed wielkim turniejem. Czy komuś przykazaliśmy medal? Oczywiście tym osobom, które są w europejskiej czołówce. Jeśli ktoś ma pierwszy czas w Europie, jest absolutną gwiazdą jak Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek czy Michał Haratyk to muszą jechać po złote medale. To jednak jest sport i wiele rzeczy może się wydarzyć.
 
Wyliczyłem osiem do dziesięciu medali przez ciebie prognozowanych...
 
Tych szans jest oczywiście więcej, liczymy na jakąś miłą niespodziankę. Fajnie prorokować, ale lepiej te medale kolekcjonować na miejscu...