Za kadencji trenera Jerzego Brzęczka reprezentacja Polski nie odniosła jeszcze zwycięstwa. W pięciu meczach zanotowała trzy porażki i dwa remisy.

 

„Kiedy się nie wygrywa każdy myśli, że nie idzie tak jak trzeba. Wiemy dobrze co jest przed nami i robimy wszystko, aby było jak najlepiej. To nie jest tak, że nie stwarzamy sobie sytuacji, to nie jest tak, że nie chcemy. Brakuje nam przełamania, brakuje bramki, która dałaby prowadzenie. Inna jest sytuacja, kiedy się wygrywa i stara utrzymać korzystny wynik niż kiedy trzeba go gonić” – stwierdził Kamiński.

 

26-letni defensor uważa, że w grze biało-czerwonych, także w jego formacji, sporo jest do poprawy.

 

„Nasza gra w defensywie, zwłaszcza w pierwszej połowie, nie wygląda najlepiej. Za dużo pozwalaliśmy przeciwnikowi, który za łatwo przedostawał się pod naszą bramkę. Wiemy, że ten element możemy poprawić, tym bardziej, że po przerwie, poza sytuacją, w której strzelili gola, nie pozwoliliśmy im na zbyt wiele. Nasza gra od pierwszej minuty nie będzie jednak wyglądała tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. W tym ustawieniu trenowaliśmy dwa dni, ale mecz wszystko weryfikuje. Potrzeba czasu, abyśmy się dotarli i złapali automatyzmy” – podkreślił.

 

Jedyną bramkę gospodarze stracili w 52. minucie w pozornie niegroźnej sytuacji, po zagraniu z głębi pola rywali.

 

„Z mojej perspektywy też mi się wydawało, że tę piłkę wybijemy. Nie mogę jednak do końca jej oceniać, bo to Janek Bednarek był w tej sytuacji i trudno mi to komentować” – powiedział.

 

Kamiński przekonuje, że strata jednego gola nie oznaczała, że Polacy muszą to spotkanie przegrać.

 

„Mieliśmy swoje sytuacje i to nie z kategorii średnich, a bardzo dogodnych i jedną bramkę mogliśmy zdobyć. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy stałych fragmentów. Mamy wysokich zawodników i na pewno powinniśmy z takich zagrań więcej wyciągnąć” – podsumował obrońca biało-czerwonych.