Walki Biwoła zawsze ogląda się z wielką przyjemnością z uwagi na jego efektowny styl. Po raz drugi w odstępie czterech miesięcy Rosjanin zmierzył się z twardym przeciwnikiem. W sierpniu pewnie wypunktował Isaaca Chilembę, a tym razem zmierzył się w Atlantic City z Jeanem Pascalem. Kanadyjczyk przed czasem przegrał tylko z Siergiejem Kowaliowem.

 

Mistrz świata zaczął spokojnie, ale już pod koniec pierwszej rundy podkręcił tempo. Trafił mocnym prawym przez gardę, ale Pascal i tak spędził ostatnie sekundy na linach, broniąc się przed kolejnymi seriami. Biwoł regularnie podwyższał swoje prowadzenie, świetnie różnicował ciosy, choć Kanadyjczyk większość z nich przyjmował na blok.

 

Pascala stać było na kilka zrywów. Tuż po rozpoczęciu ósmej rundy ruszył na Biwoła, co prawdopodobnie lekko zaskoczyło mistrza. Z kolei w dziesiątym starciu oglądaliśmy prawdziwą bijatykę, w której obaj czuli się jak ryba w wodzie. Ostatecznie walka doszła do decyzji sędziowskiej, a Rosjanin okazał się lepszy u wszystkich arbitrów (119:109, 119:109, 117:111).