Z wielkim przytupem zakończył 2017 rok i wszedł w 2018 Kamil Stoch. Skoczek z Zębu noworoczną wygraną w Garmisch-Partenkirchen wlał nadzieję w serca kibiców... na powtórzenie niesamowitego wyczynu Svena Hannawalda z Turnieju Czterech Skoczni. Niemca, który jako jedyny do tamtego czasu piastował fotel zwycięzcy wszystkich czterech konkursów niemiecko-austriackiego turnieju. Osiągnięcie, jakiego dokonał były skoczek urodzony w NRD podczas jubileuszowego 50. turnieju w 2002 było szalenie trudne do powtórzenia. Do czasu!

 

Wtedy pojawił się on. Pan Stoch, dwukrotny złoty medalista IO z Soczi, który triumfował w poprzedniej - 65. edycji, a w kolejnej wygrał dwa pierwsze konkursy i miał realną szansę na zrównanie się z legendarnym niemieckim skoczkiem. Wybuch formy przyszedł na część austriacką zawodów, gdzie indywidualny mistrz świata z Val di Fiemme tylko potwierdził swoją dominację zwyciężając w Innsbrucku i Bischofshofen. Tym samym stał się drugim w historii skoczkiem, który triumfował we wszystkich czterech zawodach.

 

Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu miały dostarczyć Polakom wielu emocji i...medali. Skończyło się na dwóch. Dwóch zdobytych przez naszych skoczków narciarskich, którzy bronili honoru w Korei Południowej. Pierwszego z nich zgarnął Najlepszy Sportowiec Roku 2017. Kamil Stoch wygrał konkurs na dużej skoczni, tym samym zdobywając trzecie złoto w imprezach czterolecia. Wśród polskich sportowców więcej medali z najcenniejszego kruszcu ma jedynie Robert Korzeniowski (4). W klasyfikacji zimowej Stoch nie ma sobie równych.

 

Drugim medalem - brązowym - mogła pochwalić się kadra Stefana Horngachera w składzie: Kot, Hula, Kubacki, Stoch. Biało-Czerwoni do końca walczyli o drugie miejsce, przegrywając o 3,3 punktu - niecałe dwa metry.

 

Koniec sezonu też należał do skoczka z Zębu. Stoch swoją wspaniałą formę przypieczętował w Planicy, wygrywając kolejno 30. i 31. konkurs Pucharu Świata. A co ważniejsze - po raz drugi w swojej bogatej karierze triumfował w generalnej klasyfikacji, stając się najstarszym skoczkiem w dziejach, który tego dokonał. Multimedalista IO miał wtedy 30 lat i 304 dni.

 

Jeśli skoki narciarskie możemy nazywać sportem ekstremalnym - to co powiemy na narciarstwo alpejskie? Zakopiańczyk Andrzej Bargiel dokonał rzeczy niebywałej, wielu nawet się nie śniącej. Jako pierwszy człowiek w historii zjechał bez zdejmowania nart z wierzchołka K2 - drugiego co wielkości dachu świata (8611), po Mount Evereście (8848). I jak na ironię dyscyplin zimowych , zrobił to w... środek lata - 22 lipca.

 

- Byłem totalnie skupiony na zjeździe. W żadnym momencie nie poczułem szczęścia z tego, że jestem na K2. Koncentrowałem się tylko na zjeździe, ponieważ wiedziałem, że najtrudniejsze dopiero mnie czeka. Z tego co pamiętam, pobyt na szczycie trwał co najwyżej piętnaście minut, a potem ruszyłem na dół - relacjonował Bargiel.

 

Początku nowego sezonu zimowego oczekiwaliśmy ze zniecierpliwieniem. Znów chcieliśmy pasjonować się kolejnymi sukcesami skoczków, a tu... do wielkiej formy wróciła biathlonistka Monika Hojnisz. Polka w inaugurujących zawodach w słoweńskiej Pokluce zajęła drugie miejsce - najlepsze w swojej karierze. Zawodniczka AZS AWFiu Katowice meldowała się później w najlepszej dziesiątce jeszcze dwukrotnie i na święta pojechała jako piąta biathlonistka pucharu świata.

 

- Myślę, że szereg czynników złożył się na jej wynik. Po pierwsze Monika jest teraz w najlepszym dla sportowca wieku. Po drugie nastąpiła zmiana trenera i zapewne środków treningowych. W tych aspektach głównie upatrywałabym sukcesów Hojnisz w tym sezonie - powiedziała komentatorka Polsatu Sport - Weronika Nowakowska.

 

Końcówka roku należała jednak do naszych "latających orłów". W tym miejscu szczególnie warto pochwalić Piotra Żyłę, który po ostatnim, niezbyt udanym sezonie wrócił do formy. I to w jakim stylu? Skoczek z Wisły pięć razy z rzędu stawał na podium i w klasyfikacji generalnej zajmuje drugie miejsce. Tuż za nim jest Stoch, który trzykrotnie znalazł się w czołowej trójce zawodów.

 

To jednak nie koniec emocji... w tym roku! W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia najlepsi zawodnicy w kraju przyjadą do Zakopanego. To tam 26 grudnia odbędą się zimowe mistrzostwa Polski w skokach narciarskich. Rok temu najlepszy okazał się Stefan Hula. Jak będzie tym razem? Pretendentów do zwycięstwa jest kilku.. z Żyłą i Stochem na czele. Ich priorytetem jest jednak coś innego: rozpoczynający się 29 grudnia Turniej Czterech Skoczni. Czy będzie on równie udany dla potrójnego mistrza olimpijskiego jak rok i dwa lata temu? Plany może mu w tym pokrzyżować 31-letni Żyła, który przed dwoma laty w klasyfikacji TCS był tuż za nim, na drugim miejscu...

 

W załączonym materiale wideo podsumowanie sportów zimowych w 2018 roku.