Kiedy na UFC 200 Velasquez znokautował w pierwszej rundzie Travisa Browne'a, wydawało się, że wszystko wraca na dobre tory. Ten świetny zawodnik od zawsze miał gigantyczne problemy ze zdrowiem, które mocno stopowały jego karierę. Mimo tego zdołał dwukrotnie wywalczyć tytuł kategorii ciężkiej. W 2010 roku bez większych problemów rozbił Brocka Lesnara, a dwa lata później zrewanżował się Juniorowi dos Santosowi, tym samym odbierając mu utracony wcześniej tytuł.

 

Największym problemem były oczywiście kontuzje. Do przegranej ostatecznie walki z Fabricio Werdumem wyszedł mimo urazu obu kolan. Nie był wtedy sobą. Wiele razy mówiło się nawet, że Velasqueza już w oktagonie nie zobaczymy. Na szczęście jednak udało mu się doprowadzić do stanu używalności, dzięki czemu będziemy mogli podziwiać jego umiejętności. Pod znakiem zapytania stoi jednak jego forma...

 

Z kolei Ngannou chętnie wykorzysta każde zawahanie przeciwnika. Pod względem kondycyjnym czy też zapaśniczym pewnie nie może z nim rywalizować, ale jego siła może dać mu pewną przewagę. Przede wszystkim w pierwszej rundzie, kiedy w baku ma sporo paliwa. Dopiero później zaczynają się kłopoty. Czy do nich jednak dojdzie?

 

Transmisja gali od 3.00 w nocy z niedzieli na poniedziałek w Polsacie Sport.