Z debiutem "Funky'ego" wiązano spore nadzieje, jednocześnie zaznaczając, że walka z Lawlerem może być dla niego stylistycznym koszmarem. Były mistrz dysponuje ciężkimi rękoma, świetnie broni obaleń i to mogło sprawić problemy Askrenowi. Niepokonany zawodnik od razu ruszył na przeciwnika, starając się złapać przeciwnika. Niespodziewanie został jednak skontrowany, a po chwili runął na matę. Tylko sobie znanym sposobem przetrwał bomby Lawlera, a po kilkudziesięciu sekundach zapiął ciasne duszenie (bulldog choke), po którym sędzia przerwał pojedynek.

 

Nie zabrakło kontrowersji. Lawler przekonywał, że nie stracił przytomności, nawet jeśli jego ręka chwilę wcześniej bezwładnie padła na matę.

 

- Błędy się zdarzają. Herb sprawdzał mnie, a ja pokazałem kciukiem, że wszystko jest w porządku. Wtedy wkroczył do akcji. Nie mogłem słyszeć, co do mnie mówi, bo miałem założone duszenie. Nie mogłem pozwolić sobie, by moja ręka tak zwisała, więc ją opuściłem, a kiedy mnie sprawdzał, pokazałem mu, że wszystko jest OK - przyznał.

 

Szef UFC Dana White jest zdania, że Dean popełnił błąd.

 

- Musimy zrobić rewanż - stwierdził.

 

"Ruthless", który wywalczył tytuł w 2014 roku, ma aktualnie dwie porażki z rzędu. Wcześniej lepszy od niego okazał się Rafael dos Anjos.