Wojtek Łasicki: Być może ostatecznie skończył się temat powołań dla Jakuba Błaszczykowskiego. "Kuba" zaczął grać, a trenerowi Brzęczkowi zarzucano właśnie to, że powołuje zawodnika, który w klubie nie występuje. Pojawił się za to temat Arkadiusz Recy, który w Atalancie Bergamo też nie pojawia się na boisku.

 

Bożydar Iwanow: Rzeczywiście, przy okazji tych powołań tematu Błaszczykowskiego nie ma. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że skoro był w tej kadrze gdy nie miał miejsca w Wolfsburgu, to teraz, kiedy zaczął grać, to absolutnie mu się miejsce w kadrze należy. Taka jest logika. Poza tym, jego ostatni występ przeciwko Koronie Kielce pokazuje, że dyspozycja tego piłkarza idzie w górę. Nie jestem zaskoczony tym, że Błaszczykowski w tej kadrze jest. I pewnie będzie. On jest takim łącznikiem między Brzęczkiem a drużyną, również przeciwwagą dla grupy Lewandowski, Szczęsny, Krychowiak. Nie mamy nadmiaru skrzydłowych, bocznych pomocników, więc Błaszczykowski pewnie jest w tej kadrze również dlatego. A Arkadiusz Reca znalazł się wśród powołanych głównie dlatego, że Maciej Rybus ma, nie chcę powiedzieć wieczne, ale permanentne problemy z kontuzjami. A lewych obrońców wielu nie mamy, więc w obliczu kontuzji Maćka Rybusa, Reca musi być do dyspozycji na spotkania z Austrią i Łotwą. Myślę, że właśnie Łotwa jest takim rywalem, w meczu z którym Reca swoją szansę dostanie.

 

Wraca do kadry Michał Pazdan. To chyba nie jest zaskoczenie, bo w meczach w Turcji prezentuje dobrą dyspozycję. Rozgrywa całe mecze i to na poziomie, który pozwala twierdzić, że to ten Pazdan, jakiego cenimy i jakiego chcemy oglądać.

 

Ja się o Pazdana nigdy nie obawiałem, on w reprezentacji grał dużo lepiej niż w klubie. Tak było podczas kadencji Adama Nawałki. Pamiętamy jaka była jego sytuacja w Legii Warszawa, Sa Pinto odsunął go od pierwszej jedenastki. Zaczął grać w klubie, który miał problemy w lidze tureckiej, a teraz idzie w górę. Pazdan, jeżeli jest w rytmie meczowym i czuje się dobrze, na pewno będzie wartością dla tej reprezentacji. Poza tym to jest piłkarz bardzo doświadczony, ograny w kadrze, znający wielu zawodników z tego zespołu, więc z pewnością będzie alternatywą na środek obrony.

 

Pewniakiem w wyborach Brzęczka jest Mateusz Klich. On jest gwiazdą Leeds United, tamtejsi kibice go kochają.

 

Mam wrażenie, że wyjściowa jedenastka już jest w głowie Jerzego Brzęczka. Z pewnością Klich się w tej podstawowej drużynie znajduje. Gdybyśmy dzisiaj mieli postawić na jedenastkę, która wyjdzie przeciwko Austriakom w Wiedniu, to pewnie pomylilibyśmy się przy jednym, dwóch nazwiskach. A może wcale. Trzon tej kadry nie zmienia się od czasu spotkań w Lidze Narodów.


Kto z przodu? Lewandowski, czy może Piątek, który robi furorę we Włoszech?

 

Robert Lewandowski jest napastnikiem numer jeden w tej kadrze. Bez względu na to, co robią inni gracze. Gra w najlepszym klubie, gra w Lidze Mistrzów, a piątek gra w Serie A, ale Milan nie walczy w europejskich pucharach. Milik tez jest ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji, nareszcie strzelił gola w Lidze Europy, na którego tak długo czekaliśmy. Wydaje mi się jednak, że skoro Brzęczek od początku twierdzi, że gramy na jednego napastnika, to w tym momencie pozycja Lewandowskiego jest niepodważalna. A że jest to piłkarz "niezmienialny", to Milik, a w drugiej kolejności Piątek będą musieli na swoją szanse trochę poczekać. Myślę oczywiście o szansie wejścia z ławki rezerwowych.

 

Coś Cię zaskoczyło w decyzjach trenera Brzęczka?

 

To zawsze bardzo mnie ciekawi, że my się tak rozwodzimy nad tymi powołaniami. Tak na dobrą sprawę niespodzianek nigdy nie było. Teraz też nie widzę nikogo, kto mógłby jeszcze w tej kadrze zagrać. Poza tym, my nie mamy 45 świetnych piłkarzy, z których selekcjoner musi wybrać dwudziestu kilku na mecze reprezentacji. Takiego dobrobytu u nas nie ma byśmy mogli się martwić, że ktoś wyróżniający się został pominięty.

 

Cała rozmowa z Bożydarem Iwanowem w załączonym materiale wideo.