Fury kontra… kto?!

 

Po ostatniej walce, która według sędziów zakończyła się remisem, ale dla wielu obserwatorów wygraną Tysona Fury (27-0, 19 KO) z mistrzem świata World Boxing Council, Deontayem Wilderem, "Król Cyganów" był na ustach wszystkich. Rewanż był tylko kwestią czasu, stacja telwizyjna Showtime miała już nawet datę i miejsce walki na która czekał pięściarski świat. Ponad 20 milionów - taka była spodziewana wypłata - okazało się jednak dla Fury sumą zbyt mała - wolał 100 milionowy, prawie trzyletni kontrakt z ESPN+ i Bobem Arumem.

 

Nikt tego nie brał mu za złe, ale to się zmieniło, kiedy ogłoszono pierwszego w nowym kontrakcie rywala Fury’ego. Niemiec Tom Schwarz (24-0, 16 KO) jest co prawda sklasyfikowany na 2. miejscu w rankingu WBO i dziewiątym w IBF... ale to nie znaczy zupełnie nic. Schwarz jest postacią anonimową, bo nie miał żadnego, choćby w miarę przyzwoitego rywala. Statystyka nie kłamie - ostatnich pięciu rywali Niemca było sklasyfikowanych kolejno na 127., 161., 378., 296. i 469. pozycji w światowym rankingu wagi ciężkiej.

 

I to wystarczy, by 15 czerwca w Las Vegas być rywalem pięściarza, który – w najgorszym przypadku - jest na tej liście na pozycji numer trzy. - To jakiś ponury żart - skomentował sprawę Eddie Hearn. - Jak ma sens, poza finansowym, walczenie z kimś, kogo nie ma czołowej piętnastce? Tak ma wyglądać podbój świata przez Fury’ego? Gdyby to był Anthony Joshua, wszyscy by się z niego dziś śmiali! - dodał.

 

Wach ciągle w cenie

 

Mariusz Wach (33-4, 17 KO), który już 6 kwietnia wystąpi na gali MB Promotions przeciwko Martinowi Bakole Ilunga (11-1, 10 KO) ciągle jest w cenie. Organizatorzy gali w Chicago, na której 17 lub 18 maja wystąpi po raz pierwszy w wadze ciężkiej Ukrainiec Ołeksandr Usyk (16-0, 12 KO) szukają polskiego nazwiska, które mogłoby uzupełnić znakomicie zapowiadającą się galę. W gronie zainteresowania jest także polski "Wiking" Wach, dla którego dwa występy na ringu w ciągu pięciu tygodni pewnie nie byłyby żadnym problemem. Zakładając oczywiście, że wygra w Spodku i zakończy pojedynek bez kontuzji.

 

Pacquiao bez Errola Spence Jr, będzie Crawford – Spence?

 

Mistrz świata ośmiu kategorii wagowych, Manny Pacquiao, był jednym z ponad 45 000 kibiców, którzy w Teksasie oglądali dominację Errola Spence Jr (25-0, 21 KO) nad wtedy jeszcze także niepokonanym Mikey Garcią... i musiało to zrobić na nim wrażenie. Choć zaraz po zwycięstwie Spence złożył mu propozycję walki, Manny potrzebował kilku dni by z takiej opcji zrezygnować. Kto wie jednak, czy nie należy mu za to podziękować. Spence Jr byłby wielkim faworytem, przebieg pojedynku jednostronny, ale z odmowy należy się cieszyć. Bob Arum, kilkadziesiąt godzin temu ogłosił, że jeśli 20 kwietnia Terence Crawford (34-0, 25 KO), pięściarz pierwszej trójki globu bez podziału na kategorie wagowe wygra z Amirem Khanem, zobaczymy mega walkę Crawford-Spence. Zobaczymy...czy zobaczymy, bo reprezentujący Crawford promotor Bob Arum lubi obiecywać.