Ich rywalizacja przeszła już do historii mieszanych sztuk walki. Do pierwszej konfrontacji doszło w styczniu 2015 roku, kiedy mistrzem był Jones. Po dobrej walce to właśnie on wygrał jednogłośnie na punkty. Później jednak miał sporo problemów pozasportowych, przez co organizacja UFC odebrała mu pas. Następnie wywalczył go Cormier. Do rewanżu doszło w lipcu 2017 roku. Tym razem "Bones" wygrał przez nokaut, lecz okazało się, że w jego organizmie wykryto zakazane substancje. Wynik szybko zweryfikowano na "no contest".

 

Cormier zdołał się pozbierać. Automatycznie odzyskał pas wagi półciężkiej, a następnie wywalczył mistrzostwo królewskiej kategorii. To sprawiło, że zaczęto rozmawiać o trzecim pojedynku z Jonesem, który od samego początku zapowiadał, że nie zamierza walczyć z nim w kategorii ciężkiej.

 

- Jestem realistą. Daniel Cormier jest wyjątkowym sportowcem i może pokonać każdego. Myślę, że to właśnie z nim mam największe szanse na porażkę. Miałby przewagę siły, to nie ma sensu. Bez większego problemu robię limit wagi półciężkiej. Nie ma sensu walczyć z rywalem, który jest na twoim poziomie i dawać mu przewagę - powiedział.

 

Cormier wystąpi na gali UFC 241. Jego przeciwnikiem w drugiej obronie mistrzowskiego pasa będzie Stipe Miocic, z którym już raz wygrał. Jones uważa, że wynik tego starcia się nie zmieni. Jednocześnie zaznacza, że jego odwieczny rywal prawdopodobnie na dobre pozostanie w dywizji ciężkiej, o ile zdecyduje się na kolejne starty.

 

- Zdecydowanie nigdy nie wróci do wagi półciężkiej. Ryzykowanie życiem, by ściąć te kilogramy, byłoby niszczycielskie. To wymagałoby niesamowitej odwagi. Wątpię, czy chciałby przechodzić przez to po raz trzeci - dodał.

 

Transmisja gali UFC: Dos Anjos vs Lee od 2.00 w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.