Krzysztof Wanio: Debiut w seniorskiej reprezentacji już za tobą. Trudno sobie wyobrazić lepsze okoliczności na takie spotkanie. Pełna największa hala w Polsce, głośno, kolorowo. Miłość kibiców do was była bezgraniczna. Tak sobie wyobrażałeś ten dzień?
 
Tomasz Fornal: To jest coś niesamowitego, ciężko opisać słowami co się czuje grając przed taką publicznością. Niezwykle się cieszę, że mój debiut miał miejsce właśnie w naszym kraju. Starałem się skupiać tylko na meczu, ale cały czas mój wzrok gdzieś uciekał. Gdzieś siedzieli rodzice... Mam nadzieję, że teraz będzie z górki.
 
Sam na sobie przećwiczyłeś fakt, że droga między kadrą juniorską a seniorską nie jest taka banalna. Byłeś jedną z kluczowych postaci jednej z najlepszych juniorskich drużyn w naszej historii. Wygraliście wszystko, co było do wzięcia, a trochę potrwało do tego debiutu...
 
Minęły już prawie dwa lata. Nie jest to łatwe i taka zmiana pułapu rządzi się swoimi prawami. Młodzieżowa siatkówka rządzi się swoimi prawami. Ja starałem się robić wszystko, żeby być w reprezentacji dorosłej. Dostałem swoją szansę. Mam nadzieję, że dało się na to patrzeć, a w Lidze Narodów będzie jeszcze lepiej.
 
Żaden z kibiców nie opuścił hali, więc chyba było dobrze...
 
Bardzo się cieszę! Mam za sobą największy stres, on powinien opaść. Na pewno ciężko o tym zapomnieć w takim zespole jak reprezentacja. Oczekiwania kibiców i ludzi, którzy mówili: Gdzie ten Fornal? Mam nadzieję, że spędzę ich oczekiwania, ale na pewno też swoje. Jestem bardzo surowy wobec siebie.