Beniaminkowie Fortuna 1 Ligi: Banasik nie robi rewolucji w Radomiaku

Piłka nożna
Beniaminkowie Fortuna 1 Ligi: Banasik nie robi rewolucji w Radomiaku
Fot. Cyfrasport

Radomiak po trzynastu latach znów zagra na zapleczu Ekstraklasy. Klub już kilkakrotnie pukał do bram 1 Ligi ale do awansu zawsze czegoś brakowało. Teraz mimo niezwykłej zaciętości rozgrywek zespół Dariusza Banasika wreszcie, na kolejkę przed końcem zmagań, dopiął celu. A trener wraz z władzami klubu stara się jak najlepiej przygotować drużynę na nowe wyzwania.

Bożydar Iwanow: Trener na letnim urlopie ma możliwość zupełnego wyłączenia się, absolutnego relaksu czy jest to praktycznie nierealne i nawet na wakacjach jesteś poniekąd również w pracy?

 

Dariusz Banasik: Wydaje mi się, że jest taka możliwość. To kwestie indywidualne. Ja starałem się w pełni wypocząć, wykorzystać ten czas dla siebie i przede wszystkim rodziny, bo wiadomo, jak to wygląda w trakcie rozgrywek. Natomiast nie da się uniknąć tego, że telefon na godzinę czy pół trzeba włączyć, ustalić pewne rzeczy i skonsultować się z prezesem.

 

Przygotowania do sezonu rozpoczęliście dość późno, np. w porównaniu z dwoma innymi beniaminkami. Dlaczego?

Zrobiliśmy to świadomie. Ten wariant sprawdzał mi się już wcześniej. Jesień zazwyczaj miałem wówczas lepszą. Doszedłem do wniosku, że do grudnia czeka nas taka liczba meczów, że właśnie teraz zawodnicy potrzebowali więcej wypoczynku. Według mnie zespoły, które decydują się na krótszą przerwę narażone są pod koniec roku kryzys. Przed nami 20 kolejek, dojdzie Puchar Polski, będzie tego naprawdę dużo. Natomiast to nie jest tak, że piłkarze tylko odpoczywali i na treningi przyjechali prosto z plaży. Każdy miał rozpiskę treningów indywidualnych i przez dwa tygodnie przed startem przygotowań wykonywali zalecenia, które im zaleciliśmy.

 

Istnieją dwie szkoły, co robi się po awansie. Jedna: gramy tymi, co go uzyskali, bo przecież promocja to ich zasługa więc im się to należy. Druga: szukamy wielu wzmocnień, przebudowujemy, bo to jednak inny pułap. A tym, którzy mogą się na nim nie odnaleźć mówimy „do widzenia”.  Wy bliżej której jesteście?

 

Po środku. Na pewno ci, którzy sprawdzili się w 2.lidze zostają. Trzon drużyny będzie zachowany, nie chcemy robić rewolucji. Oczywiście część piłkarzy będzie musiała odejść. Na pewno nie zrobimy tak jak zimą Górnik Łęczna, który ściągnął 13-14 piłkarzy. Zatem nie chcieliśmy robić rewolucji tylko „dołożyć” tam, gdzie były niedostatki.  Staraliśmy się wzmocnić każdą formację jednym zawodnikiem.

 

Wśród bramkarzy też?

 

Akurat tu mamy dwóch dobrych, w tym jednego młodzieżowca, więc zmiany nie były konieczne. Pozyskaliśmy na środek defensywy Mateusza Cichockiego, którego prowadziłem w drugiej drużynie Legii i ściągałem potem do Sosnowca. Z Zagłębiem awansował do Ekstraklasy i rozegrał w niej sporo spotkań. Z lewej obrony odszedł do Arki Gdynia Jakub Wawszczyk, młodzieżowiec. Zatrudniliśmy więc doświadczonego Mateusza Lewandowskiego z Lechii Gdańsk. Grał tam ostatnio mało ale ma 120 występów w Ekstraklasie. Mateusza Michalskiego z Widzewa, według mnie był to najlepszy zawodnik łodzian w ubiegłym sezonie, miał  świetne statystyki, zdobył 10 goli, a może grać zarówno na obu bokach pomocy jak i na „dziesiątce”. Maćka Górskiego z Korony Kielce, którego też znam i z Legii i ze Znicza Pruszków. Myślałem o jego ściągnięciu, będąc jeszcze w Sosnowcu, ale wtedy się nie udało. Pozyskaliśmy wówczas Szymona Lewickiego. Maciek czy to w pierwszej czy w drugiej lidze zawsze był skuteczny, zdobywał po kilkanaście goli, w Chrobrym kilka lat temu strzelił ich 15. Ostatnio miał ich mniej, ale w Koronie nikt tak naprawdę mocno na niego nie postawił. Planujemy pozyskać jeszcze młodzieżowca z Legii Warszawa. Zobaczymy, kto będzie do dyspozycji kiedy zespół wróci z obozu w Austrii. Chcielibyśmy Michała Karbownika, bo przydałby się nam zawodnik do środka pola.

 

A zachęcać jest czym, bo na Twitterze pojawiła się informacja, że Radom to będzie kraina mlekiem i miodem płynąca, bo bez względu na miejsce w tabeli miasto będzie co miesiąc wypłacać stypendia w wysokości 220 tysięcy na 22 piłkarzy. Co jest kwotą o 60 tysięcy wyższą niż w ubiegłym sezonie.

 

(Śmiech) Miasto stawia na sport, zresztą nie tylko jeśli chodzi o piłkę. Słyszałem o tych sumach, nie wiem, czy jest to potwierdzone, ale jeśli tak, będziemy się cieszyć. Padła bowiem obietnica, że przy awansie klub zyska jeszcze większe wsparcie.

 

Rozumiem, że podwyżka dotyczy też sztabu szkoleniowego?

 

(Śmiech). Trenerom też parę groszy pewnie wpadnie. Najważniejsze jest jednak to, że stabilnie i skutecznie pracować. By tych dodatkowych pieniędzy nie trzeba było spożytkować w przypadku zwolnienia (śmiech).

 

Jaka będzie wasza filozofia? W 1.lidze będziecie bardziej korzystać z zawodników doświadczonych czy stawiać na własną młodzież?

 

Korzystamy z zawodników z akademii. Dominik Sokół był testowany nawet przez Jacka Magierę, pomocnik Maciej Filipowicz i napastnik Patryk Winsztal strzelili po kilka bramek. Druga drużyna występuje w 4.lidze, pozostali będą się mieli gdzie ogrywać. Radomiak już zaistniał w Pro Junior System, zresztą każdy klub, w którym pracuje jest zawsze w tym rankingu wysoko. W poprzednich rozgrywkach w jednym spotkaniu grywało i czterech młodzieżowców.

 

Jeden z kibiców pytał mnie, czy jeżeli jesienią będzie dobre miejsce wyrzucisz na trybuny swoją marynarkę, tak jak po spotkaniu z Górnikiem Łęczna?

 

Mam nową, dostałem ją od sponsora, więc tak zrobię. Niech tylko da znać gdzie będzie siedział, to rzucę ja w jego kierunku. Muszę teraz uważnie obserwować mieszkańców na ulicach, bo tamta „historyczna” była dość specyficzna…

 

W stylu marynarek Piotra Stokowca?

 

Aż tak to nie, ale również w kratę. Miałem ją pierwszy raz na sobie, więc była to praktycznie „nówka sztuka”.

 

Na jakość dopingu i atmosferę nie będziemy u was narzekać.

Oprawy naprawdę robią wrażenie, są na dobrym poziomie, podobnie jaki kibicowanie. Wiadomo, że Radomiak sympatyzuje z Legią Warszawa. Po Widzewie i Ruchu Chorzów mieliśmy trzecią frekwencję w lidze. Gdyby była taka możliwość na nasz ostatni mecz przyszłoby i 10 tysięcy ludzi.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze