Maciej Turski: Spotykamy się na sali klubu Berkut WCA Fight Team i to żadne zaskoczenie. Natomiast Twoja obecność w stroju treningowym już nieco zaskakująca. Jak przebiega rehabilitacja?

 

Bartosz Fabiński: Kontuzja dosyć poważna. Zerwany został mięsień piersiowy. Na sali w ostatnim czasie bywam coraz częściej, a to za sprawą rehabilitacji. Na razie jeszcze ciężko nazywać to ruszanie się "treningiem" Zdarza mi się zrobić delikatne tarcze z trenerem Robertem Joczem, żeby po prostu pozostać w ruchu.

 

Na ile ta kontuzja była poważna? Zanim podjąłeś decyzję o zabiegu przeszedłeś szereg konsultacji. Ostatecznie chyba do pełnego zerwania mięśnia klatki piersiowej nie doszło...

 

Miałem 90 % zerwania, więc było blisko do pełnego. Trzeba było poddać się operacji. Wielki ukłon w stronę moich partnerów - Centrum Medycznego MML oraz Fizjokliniki, z którymi mogłem profesjonalnie przechodzić proces leczenia. Dzięki temu, jak widzicie, wróciłem na salę dosyć sprawnie.

 

Na razie wykonujesz proste ćwiczenia. Ruch jest mocno ograniczony. Jakbyś miał przewidzieć, to kiedy planujesz powrót na salę na pełnych obrotach?

 

Ciężko dokładnie przewidzieć, ale już zakres ruchu pełny odzyskałem. Precyzyjnie trudno jednak określić. Myślę, że we wrześniu już na macie powinienem trenować z pełnym obciążeniem.

 

Myślałeś w ogóle już o powrocie do oktagonu?

 

Rozmawiałem na ten temat z UFC. Powiedziałem, że koniec roku to data, kiedy powinienem być już gotowy do powrotu. Mam nadzieję, że rehabilitacja będzie przebiegała sprawnie i wszystko ułoży się zgodnie z planem. Liczę, że wrócę pod koniec roku, ewentualnie na początek kolejnego.

 

W UFC miałeś już długą przerwę, ale na pewno organizacja po raz kolejny cierpliwie na Ciebie poczeka. Jedyny pozytyw tej sytuacji, to chyba wzrastający z dnia na dzień głód walki.

 

Zdecydowanie chciałbym wejść ponownie do oktagonu i czekam na ten moment. Nie mogę się doczekać kolejnej walki.


W załączonym materiale wideo rozmowa z Bartoszem Fabińskim.