- Nie możemy zapominać, że poza Cardiff i Nowym Jorkiem (w jednym z tych miast miał się odbyć rewanż Anthony Joshua kontra Andy Ruiz Jr - przyp: PG) istnieją inne miejsca na świecie, gdzie można pokazywać boks, rozwijać dyscyplinę. Dlatego walka odbędzie się w Arabii Saudyjskiej. Kontrakty są podpisane przez obie strony, wszystkie organizacje rankingowe zostały poinformowane o miejscu i dacie tego wydarzenia, wszystko jest zaakceptowane - mówił szef Matchroom Boxing na "konferencji" zapowiadającej jeden z największych pojedynków pięściarskich ostatnich kilku dekad, na której zabrakło... głównych bohaterów widowiska. Tego jeszcze nawet w boksie nie było.

 

Pokazywana na żywo w Anglii przez Sky Sports oraz na wszystkich mediach społecznościowych Matchroom konferencja, konferencją tak naprawdę nie była. Chodziło o to, by przekonać tych - przede wszystkim z Anglii, którzy zastanawiają się czy jest sens jechać do kraju znanego z wielu ograniczeń, niekoniecznie akceptującego to, co się zwykle dzieje przy okazji walk bokserskich.

 

Hearn i drugi obecny na scenie Omar Khalil, szef firmy z Arabii Saudyjskiej organizującej rewanż, wyjaśnili, że kobiety, które będą miały bilet zostaną wpuszczone na walkę (bez względu na to, czy będą w towarzystwie mężczyzny), że organizatorzy planują budowę stadionu dla 12 000 do 15 000 tysięcy kibiców (pierwsze informacje mówiły o sześciu tysiącach) i że walka będzie w bardzo korzystnym dla oglądania walki w Europie przedziale czasowym - około 21 wieczorem.

 

Najbardziej interesującą częścią piętnastominutowej reklamówki turystycznej Arabii Saudyjskiej było info, że obie strony podpisały już kontrakt na walkę oraz, że o wszystkim wiedzą i akceptują datę i miejsce organizacje sankcjonujące walkę - WBA, IBF i WBO. Tym bardziej interesujące, że kiedy Eddie Hearn i jego partner z firmy inwestycyjnej zachwalili ten pomysł, International Boxing Federation jeszcze nie podjęło decyzji, czy będzie sankcjonować walkę 7 grudnia. Nie wypowiedział się też na temat ten, który ma trzy pasy czyli Andy Ruiz Jr. Mówiąc o tym, że obie strony podpisały zgodę na rewanż, Hearn nie oszukiwał - zarówno Joshua, jak Ruiz Jr złożyli podpisy pod kontraktem z klauzulą rewanżu jeszcze przed pierwszą walką w nowojorskiej Madison Square Garden.

 

"To tylko 6-7 godzin lotu z Wielkiej Brytanii, każdy z brytyjskich fanów otrzyma przy zakupie biletu 30-dniową wizę, by zwiedzić piękną Arabię Saudyjską" - przekonywali obaj panowie, ale to złości kibiców w kraju Joshuy nie uciszyło, bo zarówno Joshua, jak Hearn wielokrotnie zapowiadali publicznie, że "nie zostawią fanów". Wystarczyło 40 milionów i już o tych obietnicach nikt nie pamięta. Hearn nie mówił nic o fanach mistrza świata ze Stanów Zjednoczonych, którzy w tym układzie biznesowym się zupełnie nie liczą.

 

Transmisja w Kalifornii, gdzie urodził się i mieszka Ruiz Jr będzie około trzynastej, wiadomo też, że 90 procent jego kibiców nie będzie stać na podróż do Arabii Saudyjskiej. Kto wie, czy najgorzej na tym nie wyszła stacja streamingowa DAZN USA, w którą zainwestowano ponad miliard dolarów na stworzenie rynku pięściarskiego tylko po, żeby zostać zupełnie zignorowana przez firmę, która miała tą "nową jakość boksu" w USA promować. Nie wiem dlaczego, może to 30-letnie doświadczenie, ale mam wrażenie, że do siódmego grudnia jeszcze ciekawych tematów nie zabraknie...