Natalia Perlińska: Jak wygląda atmosfera w zespole przed wyjazdem na ME 2019?
 
Dawid Konarski: Przede wszystkim pozytywna. Jesteśmy już nakręceni, trenowaliśmy dosyć długo. Nie możemy się już doczekać pierwszego spotkania.
 
Arłamów i zgrupowanie w Spale: mocno przepracowaliście ten okres czy już skupialiście się na odpoczynku i złapaniu świeżości na turniej?
 
W Arłamowie było dużo ciężkiej pracy, ostatnio w Spale próbowaliśmy złapać świeżość. Mam nadzieję, że nasz plan treningowy popłaci.
 
Na początek rywalizacja w grupie D. Holandia rok temu potrafiła ograć Holandię i Francję, to będzie najtrudniejszy rywal w grupie?
 
Teoretycznie na papierze Holandia jako gospodarz jest najtrudniejszym rywalem w grupie. W sparingach z nami Holendrzy wypadli dosyć kiepsko, ale rok temu faktycznie potrafili wygrać z potencjalnymi faworytami mistrzostw świata. Oczekujemy ciężkiej przeprawy.
 
Których rywali obawiacie się najbardziej w dalszych etapach turnieju?
 
Co dwa lata te reprezentacje są takie same, nic się tu nie zmienia. Rosjanie, Francuzi, Włosi, ale też nieobliczalny zespół Niemców, niewygodna Belgia. Jeżeli chcemy wygrać turniej, nie możemy się nikogo obawiać. Chcemy zagrać dobrą siatkówkę w pięciu meczach grupowych, a później będziemy myśleć o półfinale i finale. Celujemy w złoto i nie możemy myśleć inaczej, bo to mogłoby się różnie skończyć. Dołożymy wszelkich starań, żeby tak się właśnie stało.
 
Rola faworyta, z którą wyjeżdżacie na mistrzostwa Europy jest dla was obciążeniem czy motywacją?
 
Myślę, że działa motywująco. Troszeczkę lat gramy, więc nie stresujemy się tym, co robimy. Na turniej jedzie zdrowa czternastka, jesteśmy przygotowani fizycznie i technicznie. W pierwszej fazie potestujemy różne warianty, żeby jak najlepiej przygotować się pod fazę play-off.