Iwanow: Kto do Stambułu, kto do Gdańska? Czy Anglia utrzyma dominację w klubowej Europie?

Piłka nożna
Iwanow: Kto do Stambułu, kto do Gdańska? Czy Anglia utrzyma dominację w klubowej Europie?
Fot. PAP

Ubiegły sezon pokazał niemającą podobnego przykładu w przeszłości dominację klubową wyspiarskich zespołów. Finały Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy okazały się sprawą wewnątrzangielską i już wtedy pojawiły się pytania, czy czeka nasz dłuższy trend czy też rozgrywki 2018/2019 były pod tym względem „absolutely” wyjątkowe.

To dopiero początek roku, większość czołowych piłkarzy przebywa jeszcze na krótszych bądź dłuższych urlopach, inni rozpoczną wkrótce przygotowania do wiosennych zmagań, w Europie bez odpoczynku gra się tradycyjnie jedynie na Wyspach Brytyjskich. Od lat dominowała teza, że właśnie przez wysiłek włożony w rozgrywki Premier League reprezentanci Anglii grający niemal w komplecie u siebie wyeksploatowani wyczerpującym sezonem nie mają już właściwej mocy by osiągnąć sukces z zespołem narodowym na dużych imprezach.

 

Po Mistrzostwach Świata w Rosji w 2018 roku i czwartym miejscu ekipy Garetha Southgate’a ta opinia została podważona. Natomiast ubiegły sezon pokazał niemającą podobnego przykładu w przeszłości dominację klubową. Finały Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy okazały się sprawą wewnątrzangielską i już wtedy pojawiły się pytania, czy czeka nasz dłuższy trend czy też rozgrywki 2018/2019 były pod tym względem „absolutely” wyjątkowe.

 

Przedstawiciele Premier League jesienią w komplecie przebrnęli zarówno fazę grupową Champions League jak i spadkobiercy Pucharu UEFA. Ale dalej nie musi być tak „różowo”. W tych bardziej prestiżowych rozgrywkach los na 1/8 finału nie był dla nich łaskawy. Manchester City zmierzy się z Realem Madryt, Chelsea z Bayernem Monachium, Tottenham z RB Lipsk, a Liverpool z Atletico Madryt.

 

Nawet broniący tytułu „The Reds” nie mogą być spokojni, bo z okolic Anfield już w grudniu dochodziły do nas informacje, że mogą trafić na wszystkich, byle nie ekipę Diego Simeone. Juergen Klopp uważał nawet, że jeśli w tej fazie wybrać się do Madrytu, to lepiej na Santiago Bernabeu, niż Wanda Metropolitano. Mający w nogach Klubowe Mistrzostwa Świata jego piłkarze muszą się liczyć z tym, że w tym wybitnym sezonie mogą wpaść w jakiś mały dołek. Jeżeli wydarzy się to między 18 lutym a 11 marca konsekwencje mogą być ogromne.

 

Także pozostałe kluby angielskie nie mają prawa czuć się zdecydowanymi faworytami swoich pierwszych rywalizacji w fazie pucharowej. Pep Guardiola w Manchesterze co prawda może już skoncentrować się raczej na walce o LM, bo w lidze jest raczej bez szans na dogonienie Liverpoolu, ale mierząc się z „Królewskimi”, mimo dobrego z nimi bilansu w roli opiekuna Barcelony, niczego nie można być pewnym.

 

Jose Mourinho jeszcze nie wszedł na odpowiedni poziom ze „Spurs”, a Bayern Roberta Lewandowskiego nie może przecież sobie pozwolić na odpadnięcie już z Chelsea… Brak angielskiego zespołu w ćwierćfinałach z jednej strony jest trudny do wyobrażenia, ale z drugiej niewykluczony.

 

Droga do Gdańska na finał Ligi Europy jest dłuższa niż do Stambułu na ostatnie spotkanie Champions League ale tylko ze względu na większą liczbę meczów do rozegrania. Mocnych firm jest tu z wiadomych przyczyn mniej więc Arsenalowi, Manchesterowi United czy nawet Wolverhampton w teorii powinno być prościej.

 

Nagrodą za zwycięstwo w tych rozgrywkach jest przecież i miejsce w grupie Champions League w przyszłym sezonie, co powinno być dodatkowym impulsem zarówno dla „Kanonierów” jak i „Czerwonych Diabłów”, których sytuacja na krajowym podwórku jest daleka od ideału. Poza tym – nie ukrywajmy – chcielibyśmy zobaczyć w Polsce jakiś atrakcyjny zestaw drużyn.

 

Finał z Warszawy z 2015 roku pomiędzy Sevillą, a Dnipro Dniepropietrowsk, gdyby nie obecność w nim Grzegorza Krychowiaka, byłby jeszcze mniej frapujący. Wizyta np. Manchesteru United znacząco podniosłaby  wartość tegorocznego. Wymarzonym finalistą byliby też piłkarze Ajaksu Amsterdam czy Interu Mediolan.

 

Pytanie tylko, jak rozczarowani odpadnięciem z Ligi Mistrzów „Nerra-Azzuri” potraktują Ligę Europy? Od początku tego formatu czyli od sezonu 2009/2010 żaden klub z Serie A nie znalazł się w decydującym spotkaniu tych rozgrywek. A ostatni Puchar UEFA dla włoskiego zespołu to zasługa Parmy przed dwudziestoma laty. Z Buffonem, Nestą, Cannavaro, Thuramem i Crespo w składzie… Sympatyk Interu i częsty gość naszego studia Paolo Cozza jest zdania, że jego ukochany zespół swoją uwagę skupi głównie na „scudetto”. Oby się mylił…

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze