Marzenia sześciu wspaniałych! Kryształowa Kula dla Kubackiego lub Stocha?

Inne
Marzenia sześciu wspaniałych! Kryształowa Kula dla Kubackiego lub Stocha?
fot. Cyfrasport

Maraton z Pucharem Świata w skokach narciarskich właśnie przekroczył półmetek. Zwycięstwo Kamila Stocha w Zakopanem rozpoczęło drugą część sezonu. Sezonu, który dawno nie był tak wyrównany. O Kryształowej Kuli śni aż sześciu śmiałków. Marzenia, którego z nich spełnią się na finiszu tej karuzeli w Vikersund?

Na razie najbliżej celu jest Karl Geiger. Niemiec po 16 z 30 konkursów lideruje w Pucharze Świata. Licznik Geigera na razie wynosi 931 punktów, na które złożyło się siedem podiów. Na najwyższym ich stopniu stawał dwukrotnie na skoczni normalnej we włoskim Predazzo. Gdy wydawało się, że wiktorie w Dolinie Płomieni będą trampoliną do kolejnych sukcesów, skoczek z Oberstdorfu obniżył loty. W kolejnych trzech zawodach zajmował kolejno dwunaste i dwa razy piąte lokaty. Wydaje się, że szanse 26-latka na końcowy triumf są mniejsze niż deptającego go po piętach Stefana Krafta.


Austriak w obecnym sezonie może mówić o sporym pechu. Co prawda, wygrał konkurs w Niżnym Tagile, ale aż sześciokrotnie musiał podziwiać zwycięzców z drugiego stopnia podium. Podobnie było pod Giewontem, kiedy lepszy okazał się od niego król Wielkiej Krokwi - Kamil Stoch. - Podczas Turnieju Czterech Skoczni byłem trzy razy na czwartym miejscu. Uważam więc, że druga lokata w Zakopanem jest naprawdę bardzo dobra - śmiał się Kraft.


To właśnie reprezentant klubu SV Schwarzach obok Dawida Kubackiego prezentuje najbardziej stabilną formę. Jeśli w najbliższy weekend w Sapporo powtórzy sukces z poprzedniego roku, wyrośnie na zdecydowanego pretendenta do zdobycia Kryształowej Kuli. On wie jak ją zdobyć, co udowodnił przed trzema laty.


Udowodnił to również Ryoyu Kobayashi. Forma najlepszego skoczka sezonu 2018/2019 obecnie nie jest już taka bezbłędna... chociaż na koncie ma już trzy zwycięstwa. Po dwóch wygranych z rzędu w Engelbergu i Oberstdorfie wielu ekspertów wróżyło mu ponowną wiktorię w Turnieju Czterech Skoczni. Gwiazda japońskich skoków jednak nieoczekiwanie zgasła, pokazując swój blask dopiero trzy tygodnie później w Niemczech. Wygrane kwalifikacje oraz trzecie i drugie miejsce na Hochfirstschanze dały mu zwycięstwo w nowym turnieju Titisee-Neustadt Five. Pokazały również, że... "Ryoyu nikogo się nie boju" i nadal pozostaje w walce o drugi z rzędu Puchar Świata.


O pierwszy natomiast dzielnie walczy czwarty w klasyfikacji generalnej Dawid Kubacki. Skoczek z Szaflar jest nie do zatrzymania. U podnóża Tatr zanotował dziewiąte kolejne podium, dzięki czemu zrównał się z takimi asami tej dyscypliny jak Gregor Schlierenzauer, Matti Nykaenen czy Stefan Kraft. W Zakopanem musiał uznać wyższość dwóm bardziej utytułowanym skoczkom - Stochowi i wspomnianemu mistrzowi świata z Lahti.


Swoją świetną passę "psychiczny Mewtwo" - jak nazwał go Piotr Żyła - rozpoczął w Oberstdorfie podczas 68. Turnieju Czterech Skoczni, który finalnie padł jego łupem. Następnie do dwóch trzecich miejscach w Dolinie Płomieni dorzucił jeszcze dublet na Hochfirstschanze, u naszych zachodnich sąsiadów. Jeśli powtórzyłby ten wyczyn na Okurayamie - to z pewnością zbliżyłby się do liderującego Geigera. Na dziś jego strata do Niemca wynosi zaledwie 107 punktów. Papiery na wygrywanie, jak udowodnił - ma!


Nie bez szans jest również Marius Lindvik, choć do liderującego kwartetu dzieli go spory dystans (239 pkt). W grudniowych zawodach PŚ w Klingenthal po raz pierwszy w swojej karierze stanął na podium. Eksplozja jego formy przypadła na początek nowego roku podczas TCS. Bezkonkurencyjny okazywał się w Garmisch-Partenkirchen i Innsbrucku. Byli tacy, którzy uważali, że Norweg może pójść w ślady Thomasa Dietharta. Byłego już skoczka z Austrii, który sensacyjnie wygrał tę prestiżową formułę w sezonie 2013/2014. Trzecia lokata w Bischofshofen i doskonała dyspozycja Kubackiego pozbawiły go jednak szans na końcowy triumf.


Indywidualny konkurs PŚ w Zakopanem może okazać się przełomowy dla Kamila Stocha. Skoczek z Zębu w fantastycznym stylu wygrał zawody na Wielkiej Krokwi, zostawiając w tyle Krafta i Kubackiego. Wcześniej w tym sezonie tylko dwukrotnie stawał na podium. W inauguracyjnym konkursie w Wiśle był trzeci, natomiast w pierwszych zawodach w Engelbergu nie miał sobie równych. Gdy wydawało się, że po tym triumfie będzie już tylko lepiej - trzykrotnego mistrza olimpijskiego dopadł kryzys. Trwał on aż do Predazzo, gdzie Stoch dwukrotnie zajmował czwarte lokaty. Tydzień później w jednym z konkursów w Niemczech nie pomógł mu wiatr, ale odrodził się pod Giewontem. Czy piąte zwycięstwo w Zakopanem uskrzydli go przed konkursami w Japonii? Skocznię w Sapporo lubi i to bardzo. Rok temu dopuścił się na niej niebotycznego lotu na 148,5 metra. Tak daleko na Okurayamie nie wylądował nikt. Jeśli ustabilizuje formę - ma teoretycznie szanse na trzecią Kryształową Kulę. Do niej potrzebne są wszak kolejne wygrane. Jednak kto, jak nie on potrafi zwyciężać? 35 wiktorii mówi same za siebie!

Przemysław Nowak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze